Pojęcie geograficzne starożytnej Italii nie pokrywa się całkowicie ze współczesnymi Włochami. Italia, w rozumieniu antycznym, obejmowała tylko właściwy Półwysep Apeniński , ograniczony od północy rzekami Arno i Rubikon . Poza obszarem Italii pozostawała żyzna Nizina Nadpadańska, zwana przez Rzymian Galią Przedalpejską.

Usytuowanie Italii w centralnym punkcie basenu Morza Śródziemnego czyniło zeń potencjalnie ważki ośrodek handlowy całego antycznego świata. Pewną przeszkodą w intensyfikowaniu wymiany handlowej między Italią a sąsiednimi rejonami była stosunkowo słabo rozwinięta linia brzegowa, brak na ogół naturalnych portów, często występujące bagnistość wybrzeży. Korzystniej przedstawiało się dla żeglugi wybrzeże zachodnie, zwłaszcza w Kampanii. Podkreślić trzeba również znamienny fakt, iż sami Rzymianie przez długi czas nie wykazywali większych zainteresowań morskich. Ich ekspansja w kierunku obszarów przyległych do Morza Śródziemnego zaczęła się dopiero na pocz. III w.p.n.e.

Italia miała korzystne warunki dla rozwoju rolnictwa. Duże połacie kraju, zwł. na południu i zachodzie , zajmowały żyzne niziny z glebą częściowo pochodzenia wulkanicznego. Łagodny, zbliżony do greckiego klimat pozwalał na uprawę różnych gatunków zbóż , roślin strączkowych , oliwek, winorośli. Intensywnie rozwijała się także hodowla bydła.

Trudno jest uznać Półwysep Apeniński za szczególnie zasobny w bogactwa mineralne. Pod tym względem daleko było Italii do Grecji i innych krajów leżących w basenie Morza Śródziemnego. Jedynie w Etrurii i na przyległej wyspie Elba występowały złoża rudy żelaza. Bogate złoża marmuru i glinki sprzyjały też rozwojowi rzeźby i ceramiki.

W przeciwieństwie do jednolitej etnicznie Grecji, Italia zamieszkiwana była przez ludność o wiele bardziej zróżnicowaną. Pierwotnie zamieszkiwały Półwysep Apeniński, ludy nieindoeuropejskie, których potomkami byli zapewne Ligurowie, zamieszkujący w VIII w.p.n.e obszary północno – zachodnie. Indoeuropejczycy pojawili się w Italii w II tysiącleciu p.n.e., główną ich grupę stanowili Italikowie (pośród nich znaczeniem wybijały się plemiona Umbrów, Samnitów, Latynów i Wolsków), obok nich spotykamy w Italii ludy illiryjskie. Na przełomie V/IV wieku pojawili się, nadto kolonizujący północne krainy, celtyccy Gallowie, przybysze znad rejonów naddunajskich. Ludami, które odcisnęły swe niezatarte piętno na dziejach i kulturze Italii byli, osiedlający się na Półwyspie Apenińskim znacznie później niż Italikowie, Grecy i Etruskowie. Ci pierwsi zakładali swe polis zwł. na południu Italii w okresie od VIII do VI wieku p.n.e. przekazując swe wzorce cywilizacyjne ludom mniej zaawansowanym w rozwoju. Podobną rolę spełniać będą, pojawiający się na Półwyspie Apenińskim prawdopodobnie ok. 1000 r.pn.e Etruskowie.

Potęga polityczna tego ludu przypadać będzie na okres VII - VI w.p.n.e. Bitni, ekspansywni, dysponujący potężną flotą Etruskowie opanowali wówczas całą północną Italię, sięgając aż po Alpy, zajęli Italię środkową wraz z Lacjum i Rzymem oraz Kampanię. Rozszerzając swoje władztwo na znaczne połacie Półwyspu Apenińskiego Etruskowie nigdy nie zbudowali jednolitego państwa. Na kontrolowanych przez nich terenach funkcjonowały państwa – miasta poddane władzy królów. Dwanaście najpotężniejszych miast etruskich utworzyło jedynie dość luźny związek polityczny, który prowadził wspólną politykę zagraniczną. Budując swoje władztwo w Italii, Etruskowie osiągnęli niesłychanie wysoki poziom życia gospodarczego, górując nad innymi ludami w dziedzinie rolnictwa i rzemiosła. Prowadzili skomplikowane prace melioracyjne, pozyskując w ten sposób nowe grunty pod uprawę, rozwinęli nowoczesne techniki uprawy roli, stali się na długo niedoścignionymi mistrzami wytapiania i obróbki brązu. Wielki wpływ na ogół mieszkańców Italii wywarli Etruskowie także w dziedzinie kultury, która pozostała żywotna również po utracie niepodległości na rzecz Rzymu.

Szczególnie ważkim pytaniem, które staje przed każdym historykiem zajmującym się dziejami starożytnej Italii jest pytanie o najstarsze dzieje Rzymu. Sami Rzymianie opierali swe wyobrażenia o początkach „wiecznego miasta” na literackich wersjach tradycji, utrwalonej w pracach historycznych Liwiusza i Dionizjusza z Halikarnasu oraz w dziełach poetyckich, wśród których szczególną rolę odegrała „Eneida” Wergiliusza. Odnosząc się do początków Rzymu wymienieni historycy wiązali pradzieje miasta z wojną trojańską. Jeden z trojańskich bohaterów Eneasz przybyć miał na teren Italii po upadku Troi. Osiadł w Lacjum, biorąc sobie za żonę córkę miejscowego władcy – Lawinę. Eneasz założyć miał następnie własne miasto, które nazwał od imienia swojej żony – Lavinium. Potomkowie Eneasza panować mieli w nowo założonym mieście Alba Longa. Jeden z potomków trojańskiego bohatera, król Numitor został odsunięty od władzy przez swego brata Amuliusza. Pragnąc uniknąć zemsty ze strony potomków Numitora, Amuliusz kazał stracić jego syna, a córkę Reę Sylwię, oddał na służbę bogini Weście, której kapłanki musiały składać śluby czystości. Rea Sylwia urodziła jednak bliżnięta: Romulusa i Remusa, utrzymując przy tym, że ich ojcem pozostaje bóg Mars. Dowiedziawszy się o wszystkim Amuliusz kazał chłopców wrzucić do Tybru. Bliżnięta zostały jednak w cudowny sposób ocalone. Fala wyrzuciła je na brzeg, wykarmiła wilczyca w jednej z grot na zboczach Palatynu, wychował zaś Romulusa i Remusa królewski pastuch. Gdy chłopcy dorośli i dowiedzieli się o swym pochodzeniu, ukarali surowo Amuliusza i przywrócili do władzy w Alba Longa swojego dziada Numitora. Sami młodzieńcy postanowili założyć nowe miasto w miejscu swego cudownego ocalenia, zasięgając najpierw rady bogów w oparciu o przepowiednie z lotu ptaków. Remusowi ukazało się sześć sępów, Romulusowi – dwanaście. Wskazany przez bogów Romulus wytyczył tedy nowe miasto Rzym przyjmując za jego centrum wzgórze Palatyn. Wzorem etruskim Romulus zaorał wokół miasta granicę. Gdy jego brat bliźniak usiłował ją samowolnie przekroczyć – zabił go, rozpoczynając w ten sposób od roku 753 p.n.e. panowanie jako pierwszy król Rzymu. Po nim rządzić miało miastem jeszcze sześciu królów, trzej ostatni związani byli z etruską dynastią Tarkwiniuszy. Okrucieństwo ostatniego z etruskich władców – Tarkwiniusza Pysznego, wywołało zbrojne powstanie rzymskiego ludu. Jego sukces pozwolił obalić władzę królewską, zakwestionować panowanie etruskie. Rychło, bo już w 509 r.p.n.e ustanowić miano w Rzymie republikę.

Ten hipotetyczny obraz powstania Rzymu i jego najdawniejszych dziejów, bazujący przede wszystkim na tradycji annalistycznej poddany został daleko idącej krytyce przez współczesnych archeologów z e Szwedem Einarem Gjerstadem na czele, autorem monumentalnego dzieła „Early Rome” (jego pierwszy tom ukazał się w 1953 r.) Bazując na skrupulatnie przeprowadzonych pracach wykopaliskowych, szwedzki uczony stwierdza, że choć ślady osadnictwa na terenie Rzymu pochodzą z X w.p.n.e. to jednak aż do ok. 575 r.p.n.e nie można mówić o Rzymie jako o mieście. Na obszarze tworzącym później „wieczne miasto” istniało wówczas wiele wiejskich osiedli o dość luźnej zabudowie, egzystujących często w izolacji od siebie. Dopiero ok. 575 r. p.n.e. następują zasadnicze i gwałtowne zmiany w rozwoju Rzymu, który z wiejskiej osady przekształca się szybko w prawdziwe miasto. Zabudowa miejska zastępuje dawne, prymitywne chaty. W środku doliny między dawnymi rzymskimi osadami na wzgórzach powstaje centrum gospodarcze i polityczne – rynek (Forum Romanum). Rynek zostaje wybrukowany i osuszony. Buduje się regularne ulice, świątynie. Dopiero od tego momentu – przekształcenia się luźnej zabudowy wiejskiej w zwarty ośrodek miejski można mówić o początkach właściwej państwowości rzymskiej. Przesunięcie chronologii powstania Rzymu pociąga za sobą konieczność skorygowania i innych dat związanych z najdawniejszymi dziejami miasta. Współcześni historycy, uznając na ogół historyczność sześciu królów władających po śmierci Romulusa, spierają się kiedy ustanowiono w Rzymie republikę. Sam Gjerstad lokuje to wydarzenie w poł. V w.p.n.e. Inni precyzują datę na 470 r.p.n.e ;są też i tacy, którzy akceptują, uświęcony tradycją 509 r. p.n.e.

W początkowym okresie swojego istnienia Rzym zachowywał ustrój monarchistyczny. Pełnia władzy państwowej, na którą składała się władza cywilna, sądowa, wojskowa i kapłańska znajdowała się w rękach króla. Instytucją równie starą jak władza królewska był w Rzymie senat. Należeli doń przedstawiciele możnych rodów (wedle tradycji w senacie zasiadać miało pierwotnie 100, później 300 obywateli). Sądzić wypada, iż w okresie królewskim senat miał jedynie głos doradczy, nie wiążący króla w jego postanowieniach. Kolejnym organem władzy, obok króla i senatu było zgromadzenie ludowe, na którym głosowano według podziału na kurie (stąd zwie się go czasem zgromadzeniem kurialnym). Kurii wydzielono 30; każda z nich obejmowała 10 rodów (widać stąd, że podział na kurie opierał się początkowo na podziale rodowym; spornym pozostaje przy tym, czy do kurii należeli wyłącznie patrycjusze, czy raczej ogół wolnej ludności . Ostatnio przeważa pogląd, że kurie obejmowały zarówno plebejuszy, jak i patrycjuszy). Z racji ubóstwa źródeł jest nam niesłychanie trudno rekonstruować pierwotne kompetencje zgromadzenia kurialnego. Pewnym pozostaje przy tym to, iż z biegiem czasu traciło ono na znaczeniu, a jego decyzje musiały zostać zatwierdzone przez senat.

Obalenie monarchii wymusiło znaczące zmiany w organizacji władz . Przypuszczać można, że przez pewien okres przejściowy najwyższą władzę w państwie sprawował urzędnik zwany najwyższym pretorem (praetor maximus). Wyposażony był w najwyższą władzę wykonawczą sądowniczą i wojskową. Swój urząd zachowywał przez okres jednego roku. W okresie późniejszym w wyniku tarć wewnętrznych (narastanie konfliktu między patrycjuszami i plebejuszami) i trudnej sytuacji zewnętrznej ustanowiono władzę dwóch równorzędnych najwyższych pretorów, bezpośrednich poprzedników konsulów.

Wydarzeniem, którego wagi dla starożytnego Rzymu we wczesnym okresie jego trwania trudno jest przecenić pozostaje spór pomiędzy dwoma zasadniczymi kategoriami społecznymi – patrycjuszami i plebejuszami. Trudno jest nam precyzyjnie określić kiedy i dlaczego społeczność „wiecznego miasta” podzieliła się na patrycjuszy i plebejuszy. Być może stało się to jeszcze za panowania królów, być może owe społeczne przemiany następowały dopiero po obaleniu monarchii. Pewnym pozostaje przy tym to, że już w poł. V wieku p.n.e podział na patrycjuszy i plebejuszy wystąpił z całą ostrością, stając się czynnikiem sprawczym potężnego konfliktu, wstrząsającego państwem aż do pocz. III wieku p.n.e. Rzymscy plebejusze byli ludźmi osobiście wolnymi, mogli posiadać działki ziemi prywatnej, zajmować się rzemiosłem i handlem. Doskwierało im jednak to, że patrycjusze zastrzegli tylko dla siebie sprawowanie funkcji publicznych, dostęp do tzw. ziemi państwowej (w Rzymie regułą stawało się konfiskowanie zwyciężonym przeciwnikom od 1/3 do 2/3 gruntów, które stawały się własnością ludu rzymskiego tworząc ziemię państwową), sprawowanie sądownictwa (przy braku prawa pisanego raziła samowola patrycjuszowskich urzędników). Trudno było także pogodzić się plebejuszom z zakazem zawierania mieszanych patrycjuszowsko – plebejskich małżeństw, czy wreszcie instytucją niewoli za długi.

Uporczywe dobijanie się o swoje prawa przynosiło plebejuszom wymierne efekty:

¨ W roku 494 p.n.e ustanowiono funkcję trybunów plebejskich, którzy strzec mieli swych podopiecznych przed bezprawiem ze strony patrycjuszy .Główną bronią trybunów ludowych pozostawało ich weto zdolne zawiesić wykonanie postanowień kluczowych ciał politycznych w Rzymie.

¨ ok. połowy V w.p.n.e dokonano kodyfikacji rzymskiego prawa cywilnego i karnego. Spisanie prawa dwunastu tablic pozwoliło wydatnie ograniczyć sądowniczą samowolę patrycjuszy.

¨ W 445 r.p.n.e uznano za legalne małżeństwa między osobami pochodzenia plebejskiego a tymi, które wywodziły się z rodzin patrycjuszowskich.

¨ Od roku 367 p.n.e. do najwyższego urzędu, czyli konsulatu dopuszczono przedstawicieli plebejuszy. Od 320 r.p.n.e regułą stało się, że jeden konsul musi być pochodzenia plebejskiego.

W roku 326 p.n.e zakazano niewoli za długi. Odtąd dłużnik odpowiadać miał za długi tylko swoim majątkiem, a nie osobą.

Wynikiem walk patrycjuszy z plebejuszami było stopniowe zlewanie się górnej grupy plebsu z patrycjuszami – przez małżeństwa mieszane i wspólne sprawowanie urzędów. Finalnym produktem tego procesu będzie wyodrębniająca się nowa arystokracja zwana nobilitas. Warstwa ta obroniła swoją przewagę ekonomiczną gwarantując sobie swobodny rozwój wielkiej własności ziemskiej.

Podbój Italii przez Rzym

Rychło po zrzuceniu jarzma etruskiego Rzymianie rozpoczęli pasmo wojen, pozwalających im w przeciągu dwóch wieków poddać swej władzy całą Italię. W trwających wiele dziesiątek lat wojnach, które wiodły do ujarzmienia ludów zamieszkujących Półwysep Apeniński niewiele było błyskotliwych zwycięstw, szybkich podbojów. Rzymianie zadziwiali swoich przeciwników walecznością, wytrwałością, żelazną konsekwencją w dążeniu do stawianych sobie celów. Przechodzili do porządku dziennego nad najcięższymi nawet porażkami, wystawiając coraz to nowe armie, ponawiając zaborcze ekspedycje. Determinacja, bitność rzymskich żołnierzy przynosiła wymierne efekty. W roku 264 p.n.e. padł ostatni punkt oporu przeciwko władzy rzymskiej – etruskie miasto Volsinii, a poprzez to federacja italska objęła cały Półwysep Apeniński. O powodzeniu i trwałości podbojów rzymskich decydowała przede wszystkim postawa chłopów. Stanowiąc trzon armii rzymskiej, skłonni byli uczestniczyć w coraz to nowych wyprawach, licząc na pozyskanie nadziałów ziemi na obszarach zdobytych. Ważkim elementem warunkującym powodzenie na wojnie była także wewnętrzna konsolidacja państwa, złagodzenie konfliktu plebejsko – patrycjuszowskiego. Pewnym pozostaje również i to, że nie byłoby tylu wspaniałych zwycięstw gdyby nie walory i doskonała organizacja rzymskiej armii.

W republikańskim Rzymie do wojska powoływani byli wszyscy mężczyźni, obywatele od 17 do 46 roku życia. Regułą pozostawało przy tym, że obowiązek służby wojskowej spoczywał tylko na tych, którzy zaliczani byli do 5 klas majątkowych. Obywatele poniżej określonego minimum dochodu rocznego, względnie nie posiadający stałego dochodu (proletariusze) nie byli pociągani do regularnej służby wojskowej. Początkowo powoływano armię jako pospolite ruszenie na okres wojny i jako takiej nie wypłacano w żadnej formie żołdu. Ten stan rzeczy uległ częściowej modyfikacji prawdopodobnie w IV w.p.n.e (być może przełomem w tej materii było 10 letnie oblężenie Wejów). Obywatel rzymski, który znalazł się na sporządzanej przez konsulów liście mobilizacyjnej winien był stawić się na wojnę z własnym ekwipunkiem. Rodzaj wojska, do którego przypisany był obywatel zależał od jego stanu majątkowego. Najbogatsi służyli w konnicy, mniej zamożni- jako piechurzy ciężko- lub lekkozbrojni.

Podstawą organizacji wojskowej w starożytnym Rzymie był legion. Składał się on zwykle z 4500 żołnierzy, w tym 3 tys. piechoty ciężkozbrojnej, 1200 lekkozbrojnych i 300 jeźdźców. Jednostką taktyczną legionu był manipuł; każdy legion składał się z 30 manipułów, a te z dwóch centurii. Piechurzy ciężkozbrojni byli ustawieni w trzy linie w zależności od wieku i doświadczenia. Pierwszą linię tworzyło 1200 młodych wojowników, drugą 1200 starszych, nieco bardziej zaprawionych w bojach, trzecią zaś najstarsi wiekiem w liczbie 600.

Taktyka rzymska polegała na tym, że jako pierwsi ruszali do boju lekkozbrojni miotając oszczepy i kamienie. Ten wstępny atak otwierał drogę do walki wręcz, którą podejmowali przede wszystkim piechurzy ciężkozbrojni, uzbrojeni w miecze i krótkie oszczepy. Jeśli nieprzyjaciel oparł się impetowi pierwszego szeregu wojowników wówczas do boju szedł szereg drugi. W ostateczności sięgano do rezerw 600 najstarszych wiekiem, doświadczonych piechurów, formujących linię trzecią.

W armii rzymskiej obowiązywała żelazna dyscyplina. Wódz miał władzę niemalże absolutną w stosunku do oficerów i żołnierzy. Wszelkie wypadki niesubordynacji były karane śmiercią. Jeśli oddział uciekł z pola bitwy, względnie próbował się buntować wówczas podlegał decymacji, polegającej na straceniu co dziesiątego żołnierza.

Aby wpływać właściwie na morale żołnierzy, równolegle do systemu kar, stosowano w armii rzymskiej różne formy nagród. Zasłużeni żołnierze mogli otrzymać awans, odznaczenia, wieńce. Zwycięski wódz, triumfujący w „sprawiedliwiej wojnie” był obwoływany przez wojsko imperatorem i miał prawo ubiegać się o najwyższy zaszczyt – triumf. Tak nazywano uroczysty wjazd do Rzymu, w trakcie którego zwycięski wódz zdążał, w otoczeniu swojego wojska na Kapitol, prezentując jeńców i łupy.

Wielką rolę w organizacji armii rzymskiej miały obozy warowne. Zakładano je według ściśle określonego planu w kształcie prostokąta. Miejsce na obóz, choćby stacjonowano w nim tylko przez jedną noc, było otaczane fosą i wałem. Wejście doń wiodło przez pilnie strzeżone cztery bramy.

Żołnierze rzymscy, prócz doskonałego stawania w polu, posiedli także ważną umiejętność zdobywania obwarowanych miast. Podpatrując w tej materii państwa hellenistyczne, stosowali Rzymianie machiny oblężnicze, miotające pociski na znaczne odległości, tarany rozbijające umocnienia. Nie wahali się wykonywać podkopów wiodących pod mury obleganych miast.

Trudno jest stwierdzić iżby pozycja Rzymu po wygnaniu ostatniego z etruskich władców była w Italii szczególnie mocną. Targane wewnętrznymi konfliktami państwo – miasto uznawało swą pozycję za równorzędną z innymi miastami latyńskimi, tworzącymi tzw. Związek Latyński. Poważne zagrożenie stanowili dla Rzymian ich bliscy sąsiedzi – plemiona Sabinów, Ekwów, Wolsków, a także Etruskowie, zwł. z miasta Weje, którego posiadłości rozciągały się na północ od Rzymu, po prawej stronie Tybru. Pierwszy etap wojen zainicjowany rychło po ustanowienu republiki przebiegał pod dyktando Rzymian. Zneutralizowano niebezpieczeństwo idące ze strony Ekwów i Wolsków i Sabinów. Dowodem rosnącej siły Rzymu, którego supremacja z końcem V w.p.n.e. rozszerzyła się na znaczny obszar wybrzeży Morza Tyrreńskiego w środkowej Italii było także roztrzygnięcie na swą korzyść długotrwałego konfliktu z etruskim miastem Weje. Potężnie ufortyfikowane miasto, oblegane przez Rzymian przez 10 lat, zdobyto ostatecznie w 396 r.p.n.e. Był to szczytowy okres potęgi politycznej Rzymu okresu wczesnej republiki. Wkrótce potem nastąpiła niespodziewana katastrofa, która na lat kilkadziesiąt skutecznie zahamowała ekspansję rzymską. Czynnikiem sprawczym rzymskich niepowodzeń byli celtyccy Gallowie, którzy na przełomie V/IV w.p.n.e. opanowali Nizinę Nadpadańską i północne rejony Italii. Stąd nękali swymi łupieskimi wyprawami całą Italię, docierając aż w okolice Cieśniny Sycylijskiej. W trakcie jednego z takich wypadów, w 386 r.p.n.e. dotarli Gallowie do Lacjum. Gromiąc rzymską armię, najeźdźcy zdobyli i częściowo spalili „wieczne miasto”. Celtyckiej nawale oprzeć miał się jedynie Kapitol.

Rzymianie pozostając pod wrażeniem klęski 386 r.p.n.e. zadbali o odpowiednie ufortyfikowanie miasta, wyciszyli konflikt między plebejuszami i patrycjuszami zyskując w ten sposób możliwość prowadzenia na powrót ekspansywnej polityki zagranicznej. W latach 340 – 338 p.n.e twała zwycięska dla Rzymian wojna z Latynami. Jej bezpośrednim skutkiem było rozwiązanie Związku Latyńskiego. Pokonane miasta latyńskie nie mogły odtąd zawierać między sobą sojuszów i uzależnione zostały w różnej formie od Rzymu. Jedne z nich zostały bezpośrednio wcielone w obręb państwa rzymskiego, inne związane z nim przymierzem.

Walka o panowanie nad Lacjum przypada na okres narastającego konfliktu z Samnitami. Zamieszkując południową część Apeninów, skutecznie wojowali oni z Etruskami i Grekami rozszerzając swoje władztwo na najbogatszą italską krainę – Kampanię. Wedle rzymskich kronikarzy cykl zmagań samnicko – rzymskich rozpocząć miał się w 343 r.p.n.e. Szczególnie dramatyczny przebieg miała tzw. II wojna samnicka, uznawana za jedną z największych wojen jakie kiedykolwiek stoczył Rzym. Nie zrażeni przejściowymi niepowodzeniami kontynuowali ją Rzymianie do zwycięskiego końca, pozwalającego im mocno usadowić się w Kampanii i Apulii i stać się poprzez to pierwsza potęgą w Italii. Uporu i determinacji trudno było także odmówić Samnitom. Nie chcąc mimo wszystko oddawać pola stworzyli rychło antyrzymską koalicję, w ramy której wmontowali m.in. Sabinów, Umbrów, Etrusków i Gallów. III wojna samnicka stawała się zatem dla Rzymu walną rozprawą z wszystkimi niemal jeszcze niezależnymi ludami Italii. W rozpoczynającym się w 298 r.p.n.e konflikcie warunki dyktowali nieodmiennie Rzymianie, przymuszając do uległości wszystkich, zdawać się mogło poważnych, przeciwników.

By myśleć o poddaniu swojej władzy całej Italii trzeba było teraz stoczyć zwycięską batalię z najpotężniejszą polis grecką na Półwyspie Apenińskim – Tarentem, zyskującym poparcie ludów południowej Italii m.in. Lukanów. Orientując się doskonale jaka jest rzeczywista siła armii rzymskiej Grecy zwrócili się o pomoc do króla Epiru, Pyrrusa jednego z wybitniejszych wodzów hellenistycznych, a zarazem krewnego Aleksandra Wielkiego. Ten nie pozostał na wezwania głuchy. Pragnąc zbudować wielkie państwo hellenistyczne w oparciu o Italię i Sycylię, przybył na Półwysep Apeniński w 280 r.p.n.e wiodąc pod swoim dowództwem 25 tys. armię wspieraną przez słonie bojowe. Rzymianie nie byli samotni w swoim wojowaniu z królem Epiru. Nie tylko mogli liczyć na większość sojuszników italskich, ale udało im się również zawrzeć traktat sojuszniczy z Kartaginą, dla której niebezpieczne pozostawały sycylijskie plany Pyrrusa. Wojna, zaczynająca się od 280 r. p.n.e zdawała się przebiegać pod dyktando Pyrrusa. Górując nad swoim przeciwnikiem wyszkoleniem swoich żołnierzy, umiejętnością użycia różnych rodzajów wojsk, piechoty, jazdy i słoni bojowych, odnosił król Epiru zwycięstwa w kolejnych bitwach. Widoków na zwycięskie dla Pyrrusa zakończenie wojny jednak nie było. Kolejne sukcesy okupione były poważnymi stratami, a odtwarzanie stanu osobowego wojsk było wielce problematyczne (po jednej ze szczególnie ciężkich bitew Pyrrus oświadczyć miał „jeśli jeszcze w jednej bitwie zwyciężymy Rzymian, to zupełnie zginiemy”). Zaskoczony twardym oporem Rzymian, spoistością młodej federacji italskiej, nie będąc w stanie odnieść rozstrzygającego zwycięstwa Pyrrus w 275 r.p.n.e decydował się opuścić Italię. Losy greckich polis na Półwyspie Apenińskim, a co za tym idzie południowej Italii były przesądzone. W 272 r.p.n.e poddał się Rzymianom Tarent, a do 264 r.p.n.e rzymska supremacja nad całą Italią, od Arno i Rubikonu po Cieśninę Sycylijską została ostatecznie utwierdzona.

Dokonawszy dzieła podboju i konfiskat znacznej części gruntów pokonanych plemion italskich, Rzymianie nigdy nie stworzyli ustroju wspólnego dla całej Italii. Pozostawała ona federacją silnie uzależnionych od Rzymu państewek. Ich status pozostawał rozmaity. Podbijając obszary, których ludność mówiła dialektem pokrewnym rzymskiemu, tj. dialektem latyńskim, Rzymianie często tworzyli tzw. municypia. Ich obywatele otrzymali pierwotnie prawo ograniczonego obywatelstwa rzymskiego – bez prawa głosowania i kandydowania na urzędy. Stopniowo wszystkie municypia uzyskały pełnię praw obywatelskich i swobodę w sprawach wewnętrznych. Podstawowa masa ludności italskiej związana była z Rzymem sojuszem. Sprzymierzeńcy nie mieli praw obywatelskich rzymskich, zachowywali natomiast swą odrębność ustrojową. Istota federacji polegała na tym, że sprzymierzeńcy mogli zawierać sojusz tylko z Rzymem, nie wolno się było łączyć między sobą. Sprzymierzeńcy nie płacili daniny na rzecz Rzymu, byli natomiast zobowiązani do pomocy wojskowej. Kontyngenty armii sprzymierzeńców odegrały wielką role w dalszych podbojach stanowiąc ponad połowę ogółu armii rzymskiej.

W rozmaitych częściach Italii, zwł. na obszarach trudnych do ujarzmienia, ważnych z punktu widzenia strategicznego Rzymianie zakładali kolonie swoich obywateli. Miały one służyć z jednej strony jako bazy wojskowe, zaś z drugiej zaspokajać głód ziemi, odczuwany przez ludność chłopską. Mieszkańcy kolonii, które zachowywały ustrój analogiczny do rzymskiego, mieli pełnię praw obywateli rzymskich, ale w praktyce – przez wzgląd na odległość od „wiecznego miasta” – trudno im było korzystać z praw wyborczych.

Podbój świata śródziemnomorskiego przez Rzym

Poddawszy swej władzy Italię, Rzymianie niezwłocznie zainicjowali cykl wojen, które zakończone zwycięsko, pozwoliły im zbudować imperium obejmujące większość ziem nad Morzem Śródziemnym. Szczególnie dramatyczne, a zarazem brzemienne w skutki były zmagania Rzymu z państwem kartagińskim (punickim) startujące już w 264 r.p.n.e.

Kartagina, najpoważniejszy przeciwnik Rzymu w basenie Morza Śródziemnego, była fenicką kolonią założoną w IX w.p.n.e na północnym wybrzeżu Afryki. Stopniowo rozrosła się w wielkie państwo, które poddało swojej władzy znaczne połacie północno – zachodniej Afryki. Już w V wieku p.n.e. stała się Kartagina bezsprzecznie pierwszą potęgą w basenie Morza Śródziemnego, najsilniejszym organizmem politycznym całego zachodniego świata. Podporządkowała sobie liczne kolonie fenickie;panowaniu jej podlegała zachodnia Sycylia, wybrzeża Sardynii i Baleary. Potęga Kartaginy zasadzała się jej znacznej sile militarnej i świetnie prosperującej ekonomice. Opanowawszy stopniowo handel w zachodniej części Morza Śródziemnego Kartagińczycy strzegli zazdrośnie źródeł surowcowych tego regionu, doskonale rozwinęli rzemiosło, prowadzili na wielką skalę handel niewolnikami. Na bardzo wysokim poziomie stała także gospodarka rolna Kartaginy.

Początkowo nic nie wróżyło konfliktu między zyskującym na znaczeniu Rzymem, a Kartaginą, mającą ugruntowaną już pozycję polityczną i ekonomiczną. W czasie wojen Rzymu z Samnitami, a następnie z królem Pyrrusem i Tarentem Kartagińczycy byli naturalnymi sojusznikami Rzymian przeciwko Grekom i innym ludom italskim. Sytuacja uległa jednak zasadniczej zmianie gdy Rzymianie opanowali całą południową Italię. Pokusa pozyskania także Sycylii, na której stale rozszerzali zakres swego panowania Kartagińczycy stała się faktyczną przyczyną wybuchu I wojny punickiej. Ten trwający w latach 264 – 241 p.n.e. konflikt otwierał długi okres walk o hegemonię na Morzu Śródziemnym.

Wojna pokazała militarną wyższość Rzymian, którzy dysponując liczną, zaprawioną w bojach armią lądową zdobyli się na wielki wysiłek finansowy, wystawiając flotę przewyższającą walorami flotę nieprzyjaciela. Że tak było w istocie, przekonują wygrane przez Rzymian bitwy morskie, stanowiące klucz do ostatecznego sukcesu. Cenne były zwł. zwycięstwa pod Mylae, u przylądka Eknomos (bitwa ta uznawana jest za jedną z największych bitew starożytności) i opodal Wysp Egackich. Wyczerpana Kartagina, nie mogąc sprostać Rzymianom na morzu, z wielkim trudem stopująca rzymskie ofensywy lądowe na Sycylii i w północnej Afryce, musiała zaakceptować warunki pokoju przedłożone jej przez nieprzyjaciela. Kartagińczycy zobligowani zostali do rezygnacji ze swych posiadłości na Sycylii, zwolnienia jeńców i wypłacenia kontrybucji. Utrzymali wszakże nie ograniczone żadnymi klauzulami siły lądowe i morskie.

Dzięki postanowieniom pokoju 241 r.p.n.e Sycylia stała się pierwszą prowincją Rzymu, czyli krajem zależnym poza terenem Italii. Rychło, bo już w 237 r.p.n.e nadarzyła się okazja do pozyskania także Sardynii i Korsyki. Wykorzystując trudną sytuację, targanej wewnętrznymi konfliktami Kartaginy Rzymianie wymusili na niej zrzeczenie się obu wysp.

Utrata przez Kartaginę jakże cennych z punktu widzenia strategicznego i ekonomicznego wysp skłoniła rychło pobite w pierwszej wojnie punickiej państwo do rozwijania ekspansji na terenach słabo dotąd eksplorowanych. Cenna była zwłaszcza Hiszpania, gdzie znajdowały się duże złoża szlachetnych metali, zwł. srebra. Dzieło budowy nowego imperium kartagińskiego na Półwyspie Iberyjskim kontynuował arystokratyczny ród Barkidów, pragnący szukać na Rzymianach rewanżu za przegraną w I wojnie punickiej. W trakcie walk z miejscowymi plemionami iberyjskimi i celtyckimi Barkidzi poddali swej władzy znaczne połacie Hiszpanii, zakładając miasto Nową Kartaginę. Intensywnie eksploatując bogate kopalnie złota i srebra, umacniali potencjał militarny budowanego przez siebie organizmu politycznego; zyskali przy tym znaczną niezależność ekonomiczną i polityczną od północno – afrykańskiej Kartaginy.

Zmiany polityczne na Półwyspie Iberyjskim krańcowo niepokoiły Rzymian. Pragnąc poskramiać apetyty Barkidów podpisali z nimi w 226 r.p.n.e układ precyzujący granicę wpływów Kartaginy w Hiszpanii. Jego warunki zostały jednak pogwałcone przez kolejnego z barkidzkich wodzów Hannibala. Chcąc rozszerzać swoje władztwo, licząc przy tym na zaabsorbowanie Rzymian walkami z Gallami, zdecydował się on na wojnę z rzymskim sprzymierzeńcem – Saguntem. Poirytowani zdobyciem i zniszczeniem przez Hannibala miasta, Rzymianie w roku 218 p.n.e zdecydowali się wypowiedzieć Kartaginie wojnę.

Początkowo inicjatywa w rozpalającym się konflikcie znajdowała się w rękach Hannibala. Orientując się, iż przewaga na morzu znajduje się po stronie Rzymian zdecydował się szybko przerzucić działania wojenne na teren Italii. Ruszył tedy forsownym marszem, wiodąc ze sobą ok. 50 tys. żołnierzy, przez Pireneje i Alpy. Największe zaskoczenie dla Rzymian stanowiła wybrana przez kartagińskiego wodza alpejska trasa przemarszu. Hannibal wiódł bowiem swe wojska szlakiem znanym jedynie lokalnym plemionom galijskim (najwyższe partie gór przekroczono przez przełęcz koło Mont Cenis). Mimo tego, iż w trakcie karkołomnego marszu kartagiński wódz stracił co najmniej połowę swoich żołnierzy i większość słoni bojowych, to zastosowany manewr okazał się celowy. Zaskoczenie Rzymian, oczekujących na nieprzyjacielskie wojska, przy znanym sobie szlaku było całkowite. Nie będąc niepokojony przez Rzymian, Hannibal dał swojej armii odpocząć, umiejętnie ją zreorganizował, zyskał także militarne wsparcie ze strony wrogich Rzymowi Gallów.

Już pierwsze zmagania pokazały trafność rozwiązań stosowanych przez kartagińskiego wodza. W kolejnych bitwach rozegranych w 218 r.p.n.e na Nizinie Nadpadańskiej rozbił Hannibal armie konsularne, otwierając sobie drogę do środkowej Italii.

Armie nowych konsulów zagrodziły najeźdźcom przejście przez Apeniny, ale Hannibal znowu zaskoczył Rzymian wybierając drogę przez bagnistą dolinę rzeki Arno. Żołnierze kartagińscy szli cztery dni i trzy noce, zanurzeni po piersi w wodzie, odpoczywając na końskich trupach. Śmierć zbierała srogie żniwo, zwłaszcza wśród żołnierzy galijskich. Uszczerbku na zdrowiu doznał także Hannibal, tracąc na skutek zakażenia oko. Dzięki śmiałej przeprawie Kartagińczyk obszedł jednak rzymskie umocnienia, gromiąc nieprzyjaciela w bitwie rozegranej nad Jeziorem Trazymeńskim w Etrurii . W trakcie jej trwania życie stracił rzymski konsul i 15 tys. dowodzonych przez niego żołnierzy.(217 r.p.n.e.). Nie tracąc mimo wszystko nadziei na ostateczny sukces Rzymianie raz jeszcze zaryzykowali wydanie Hannibalowi walnej bitwy. Doszło do niej w 216 r.p.n.e. pod Kannami w Apulii. Rzymianie przeciwstawili Kartagińczykom olbrzymią armię złożoną z 80 tys. piechoty i 6 tys. jazdy. Hannibal był w stanie rzucić do boju ledwo 40 tys. piechoty i 10 ty. jazdy. Rozegrana bitwa pokazała w całej pełni geniusz strategiczny Hannibala. Niezwykle precyzyjne i trafne ruchy poszczególnych oddziałów kartagińskich, zwłaszcza jazdy, umożliwiły okrążenie i wyniszczenie masy rzymskiej piechoty (życie stracić miało 50 tys. Rzymian, kilka tys dostało się do niewoli; straty strony przeciwnej wyniosły dla porównania 7 tys. W tym 4 tys. Gallów).

Po bitwie pod Kannami sytuacja Rzymu była niezwykle trudna, zwłaszcza, że znaczna część jego sprzymierzeńców (gł. z południa Italii) zdecydowała się wziąć stronę Hannibala. Orientując się,że trudno będzie pokonać Kartagińczyków w jednej bitwie Rzymianie opracowali nowy, długofalowy plan wojny. Wobec Hannibala zastosowano metodę defensywną, polegającą na skrzętnym unikaniu generalnych bitew. Rozwijano natomiast działania ofensywne na coraz to nowych terenach wojny. Rzymianie z powodzeniem wojowali w Macedonii, na Sycylii i w Hiszpanii. Stopniowej zmianie ulegała także sytuacja w Italii, gdzie wydzierano Hannibalowi coraz to nowe, kontrolowane przez niego tereny. Doszło do tego, iż jedynym jego oparciem stał się południowy cypel Półwyspu Apenińskiego. Jedyną tedy nadzieją pozostawało pozyskanie posiłków z Kartaginy. Próbę ich dostarczenia podjął brat Hannibala, Hazdrubal, który pobity w Hiszpanii, zdołał przeprowadzić przez Alpy 8 tys. armię. Armie rzymskich konsulów skutecznie zagrodziły mu jednak drogę, rozbijając dowodzone przez niego oddziały.

Dzięki sukcesom odnoszonym przez Rzymian w Italii i Hiszpanii realny stał się plan lądowania Rzymian w Afryce i zadania tutaj Kartaginie ostatecznego ciosu. Przygotowaniem wyprawy zajął się, wybrany konsulem w 205 r.p.n.e., Publiusz Korneliusz Scipio. Na wieść o lądowaniu wojsk rzymskich w Afryce (204 r.) po pierwszych sukcesach Scipiona władze kartagińskie zdecydowały się odwołać Hannibala z Italii. Decydującą bitwą która przesądziła o wyniku II wojny punickiej była bitwa pod Zamą, rozegrana w 202 r.p.n.e. O wyniku batalii zadecydowała wartość bojowa legionów i umiejętne użycie jazdy przez rzymskiego wodza. Pobity Hannibal uszedł śpiesznie z pola bitwy, a Kartagina w 201 r.p.n.e. akceptować musiała podyktowane jej warunki pokoju. Upokorzona, rezygnowała ze wszystkich posiadłości poza Afryką, wydała Rzymowi praktycznie całą flotę, zobowiązała się zapłacić potężną kontrybucję. Nie mogła także od tego czasu prowadzić wojen bez formalnej zgody Rzymu.

Tracąc swe znaczenia polityczne Kartagina, po II wojnie punickiej sprawnie odbudowała swój potencjał gospodarczy, budząc tym nieufność Rzymu. Wpływowe kręgi polityczne „wiecznego miasta” parły do generalnej rozprawy z państwem, które przecież nie tak dawno stanowiło główną przeszkodę na drodze budowania imperium rzymskiego w basenie Morza Śródziemnego. Trzecia wojna punicka (149 – 146 p.n.e.) była krwawą rozprawą największej potęgi militarnej ówczesnego świata z państwem, które lata swojej świetności miało już dawno za sobą. Decydując się na wojnę Rzymianie wystosowali do Kartagińczyków ultimatum, w którym domagali się wydania całej broni, opuszczenia miasta i osiedlenia się min. 15 km. od morza. Ten dyktat trudno było zaakceptować toteż, kartagińskie władze ultimatum odrzuciły. Biorąc to za pretekst Rzymianie przystąpili do zdobywania Kartaginy. Trzy lata trwało oblężenie miasta. Jego ostatni punkt oporu wpadł w ręce Rzymian w 146 r.p.n.e. Zdobyta Kartagina została na rozkaz rzymskiego senatu zrównana z ziemią. Teren, na którym wznosiło się niegdyś ludne miasto zaorano, poświęcono bogom podziemnym, aby nikt w przyszłości nie ważył się osiedlić na tym miejscu. Dotychczasowe posiadłości Kartaginy zamienione zostały na nową rzymską prowincję – Afrykę

Po zwycięstwie odniesionym nad Kartaginą w II wojnie punickiej Rzym stał się pierwszą potęgą świata śródziemnomorskiego. Rzadzącej Rzymem arystokracji dotychczasowe sukcesy militarne, imponujące rozmiarami zdobycze terytorialne w pełni wszakże nie zadowalały. Stanowiły raczej zachętę do kontynuowania ekspansywnej polityki, która już ok. poł. II w.p.n.e., po podporządkowaniu całego hellenistycznego Wschodu, pozwoliła stworzyć podstawy światowego państwa pod wodzą Rzymu – Imperium Romanum. Czynnikami, które ułatwiały Rzymowi ekspansję w basenia Morza Śródziemnego pozostawały: jego rozrastająca się z każdą dekadą, bitna, zaprawiona w bojach armia, skłócenie państw hellenistycznych (skrzętnie wykorzystywali to Rzymianie posługując się polityką „divide et impera” – dziel i rządź), sympatyzowanie elit politycznych podbijanych państw z Rzymem, postrzeganym jako czynnik stabilizujący, petryfikujący dotychczasowe stosunki społeczno – polityczne.

Poważnym przeciwnikiem pozostawała dla Rzymu Macedonia, rządzona przez dynastię Antygonidów. Toczyć z nią przyszło w latach 215 -167 p.n.e.trzy wojny nazywane przez historyków macedońskimi. Ponieważ bilans zmagań wypadł zdecydowanie na korzyść Rzymu, dlatego Macedonia, przestając istnieć jako królestwo, podzielona została na cztery zależne od Rzymu republiki. Ten stan nie przetrwał jednak długo. Macedończycy raz jeszcze chwycili za broń organizując antyrzymskie powstanie. Jego krwawa pacyfikacja pociągnęła za sobą zmianę statusu Macedonii, która w roku 148 p.n.e. została oficjalnie przyłączona do Rzymu tworząc wespół z Epirem prowincję – Macedonia.

Z losem państwa Antygonidów sprzęgnięte były ściśle dzieje Grecji. Rzymski sukces w II wojnie macedońskiej oznaczał przekreślenie konsekwencji bitwy pod Cheroneą tj. całkowite uwolnienie się greckich polis od zwierzchnictwa Macedonii. Nie była to jednak pełna wolność. Hellada dostała się po roku 196 p.n.e. w orbitę wpływów Rzymu. Ostateczny kres iluzji wolności dla Hellenów nastał w 146 r.p.n.e. Przy pomocy brutalnych metod Rzymianie narzucili swą wolę wszystkim greckim polis. Póki co nie utworzono z Grecji jednej prowincji (stanie się to faktem dopiero za czasów cesarza Augusta), podporządkowując ją administracyjnie namiestnikowi Macedonii.

Potędze Rzymu nie było także w stanie oprzeć się syryjskie państwo Seleucydów. Rzucono je na kolana w toku tzw. wojny syryjskiej (192 – 188 p.n.e.) czyniąc zeń państwo faktycznie zależne od Rzymu. Protektoratem nadtybrzańskiej potęgi zostanie także po 200 r. p.n.e., wstrząsany wewnętrznymi konfliktami, Egipt Lagidów.

Okres wielkich podbojów prowadzonych w basenie Morza Śródziemnego przyniósł Rzymowi imponujące rozmiarami zdobycze terytorialne. W wyniku wojen punickich pozyskano, zamienione następnie na prowincje: Sycylię, Sardynię i Korsykę, znaczną część Hiszpanii (rozszerzanie podbojów na Płw.Iberyjskim pozwoiliło na stworzenie dwóch prowincji: Hiszpanii bliższej i Hiszpanii dalszej) i Afrykę. Na Wschodzie hellenistycznym do Rzymu należały Macedonia z Grecją, a w 133 r.p.n.e ostatni władca Pergamonu zapisał Rzymowi w testamencie swoje państwo, przemianowane cztery lata później na prowincję Azja. W orbicie rzymskich wpływów znajdowały się nadto Syria i Egipt.

Na zachodzie państwo rzymskie objęło rychło Galię Przedalpejską (Nizina Nadpadańska) i południową część Galii Zaalpejskiej.

Rzymianie pozyskując coraz to nowe tereny stawali przed koniecznością wypracowywania wzorców organizacyjnych, regulujących życie poszczególnych prowincji. Początkowo na ich czele stawiano pretorów, których liczbę w republice rzymskiej systematycznie zwiększano. Szczególnie ważne prowincje, w których zwykle prowadzono wojny, powierzano jednemu z konsulów (drugi musiał pozostawać na terenie Italii). Po roku 146 p.n.e, gdy pozyskano Macedonię i Afrykę wytworzyła się przedziwna sytuacja, polegająca na tym, iż było więcej prowincji niż urzędników uprawnionych do kierowania nimi. Wyjściem z tej sytuacji stało się przedłużanie władzy namiestnika na dalszy okres. Zyskawszy przyzwolenie senatu prokonsulowie i propretorzy zyskali teraz możność piastowania funkcji namiestnika określonej prowincji przez okres dłuższy niż jeden rok.

Ludność prowincji – w przeciwieństwie do sprzymierzeńców italskich – nie pełniła w zasadzie służby wojskowej i traktowana była jako poddani Rzymu. Jej podstawowym obowiązkiem było płacenie podatków w pieniądzu lub zbożu. System podatkowy w poszczególnych prowincjach był przy tym bardzo zróżnicowany, dostosowany do warunków lokalnych i tradycji. Ponieważ jednak Rzymianie nie dysponowali rozwiniętym aparatem urzędniczym, zdolnym egzekwować należne sumy, dlatego regułą stało się wydzierżawianie poboru podatków osobom prywatnym. Takie ułożenie sprawy pozostawało z punktu widzenia prowincji fatalne. Ponieważ brak było należytej kontroli ze strony państwa, dlatego poborcy podatkowi, zobowiązani odprowadzać określone kwoty do rzymskiego skarbu, intensyfikowali zwykle ucisk fiskalny aby w ten sposób poprawić własny status materialny. Ta rażąca samowola poborców podatkowych stanie się powodem wielu napięć, komplikujących wydatnie stosunki Rzymu z jego prowincjami.

Społeczeństwo i ustrój republikańskiego Rzymu.

Podstawową masę ludności rzymskiej stanowili w okresie republiki chłopi. Samodzielnie gospodarząc na kawałku dzierżonego przez siebie gruntu odgrywali oni istotną rolę w rzymskiej ekonomice, a zasilając szeregi armii stali się faktycznymi twórcami potęgi państwa, które dzięki licznym zaborczym wojnom stało się niekwestionowaną potęgą w basenie Morza Śródziemnego. Ciesząc się wolnością osobistą, mając pełne prawa obywatelskie uczestniczyli chłopi w życiu politycznym republiki, wpływając, w miarę swoich możliwości, na decyzje determinujące kluczowe dla państwa sprawy. Wielce niepokojące zmiany w położeniu rzymskich chłopów zaszły w okresie walki Rzymu o zyskanie hegemonii w basenie Morza Śródziemnego. Nieustanne wojny, toczone nieraz przez kilkanaście lat na terytoriach zamorskich, odrywały chłopa od pracy na roli. Bywało, że po powrocie do ojczyzny zastawał on swoje gospodarstwo całkowicie zniszczone albo zagarnięte przez bogatego, arystokratycznego sąsiada. Nie tylko aktywność arystokracji, dążącej do koncentracji ziemi w swoich rękach, zniszczenia wojenne, czy wieloletnie przebywanie poza granicami kraju decydowały o pogarszaniu się statusu chłopstwa. Coraz dotkliwiej odczuwał on, iż, z przyczyn ekonomicznej natury, nie jest w stanie sprostać konkurencji pracy niewolniczej i taniego zboża napływającego z prowincji. Ubożejącym chłopom trudno było przestawić się na gospodarkę intensywną (winnice sady), bo nie dysponowali oni ani kapitałem, ani odpowiednimi umiejętnościami. Ponadto nie każda działka ziemi nadawała się na winnicę lub sad, a chłop miał do dyspozycji tylko jeden i to z reguły niewielki kawałek gruntu. Nie mogąc utrzymać się na ziemi, chłopi zaczęli sprzedawać swe działki bogatym sąsiadom. Odtąd wegetowli na wsi jako bezrolni żyjący z dorywczej pracy najemnej lub przenosili się do miast, głównie do Rzymu, gdzie powiększali szeregi bezrobotnego proletariatu.

Gwałtownie rozrastający się rzymski proletariat (nazwa pochodzi zapewne od słowa proles – potomstwo, oznacza zatem obywateli, których jedynym majątkiem pozostawało, liczne zwykle, potomstwo) nie miał stałych źródeł dochodu. Egzystencję w Rzymie ułatwiało proletariuszom uzależnienie od możnych nobilów, którzy wspomagali ich materialnie, oczekując w zamian poparcia dla swych działań politycznych. W końcu II w.p.n.e. pomoc materialną dla proletariatu przejęło od jednostek prywatnych państwo, zapewniając najuboższej ludności sprzedaż taniego zboża, a następnie, w I w.p.n.e., wprowadzając całkowicie darmowe rozdawnictwa.

Gwałtowny proces proleteryzacji chłopstwa był ze wszech miar niekorzystny dla państwa. Ruina chłopstwa groziła upadkiem armii, mogła spowodować konieczność zmniejszenia sił zbrojnych i to wtedy, kiedy Rzym prowadził rozliczne wojny i potrzebował coraz więcej żołnierzy zarówno dla zdobywania terenów nowych, jak i dla utrzymania w karności już opanowanych. By tym niepokojącym zjawiskom przeciwdziałać, wiedząc nadto jak groźne jest dla państwa gwałtowne zwiększanie się liczby niewolników, niektórzy przedstawiciele rzymskiej nobilitas zainicjowali reformy agrarne. Pierwszą, zakrojoną na szeroką skalę próbę reformy podjął Tyberiusz Semproniusz Grakchus, trybun ludowy 133 r.p.n.e., doprowadzając do uchwalenia ustawy przewidującej, iż w rękach jednej rodziny mogło się znaleźć maksymalnie 250 ha ziemi publicznej. Konfiskowane nadwyżki miały być przeznaczone na tworzenie samodzielnych, dziedzicznych gospodarstw rolnych o wielkości 7,5 ha. Wszystkie sporne kwestie łączące się z wydzieleniem ziemi państwowej z majatku nobilów, jej przydziałem bezrolnym chłopom, miała załatwiać tzw. komisja trzech. Projekt Tyberiusza, godzący w materialne interesy nobilitas, naruszający jej stan posiadania, napotkał gwałtowny opór większości członków senatu, stąd realizacja reformy nie przebiegała tak, jak życzyliby sobie jej pomysłodawcy. Rozmiary konfiskowanych gruntów nie były zadowalające, rychło zresztą, w trakcie gwałtownej kampanii politycznej życie stracił Tyberiusz Grakchus. Jego śmierć nie przekreśliła wszakże reformy. Do jej wznowienia doprowadził wybrany w 123 r.p.n.e. trybunem ludowym brat Tyberiusza – Gajusz Grakchus. Mimo jego determinacji skutki reform pozostawały ciągle mizerne, a on sam, podobnie jak brat, znalazł śmierć w trakcie wewnętrznych zamieszek. Wraz ze śmiercią braci Grakchów upadła idea odrodzenia własności chłopskiej. Jakkolwiek komisji trzech udało się przeprowadzić poważne zmiany w stanie posiadania ziemi publicznej, to jednak wydane pod koniec II wieku p.n.e. nowe ustawy niwelowały skutki reform grakchańskich, uznając prywatną własność przydzielonej ziemi. Realia ekonomiczne powodowały nadto, iż ci chłopi, którzy za sprawą reform pozyskali ziemie, zwykle szybko ją tracili. W sumie zatem nie udało się zahamować procesu stałego wzrostu wielkiej własności i zmniejszania się liczby gospodarstw chłopskich.

Stosunkowo nieliczną, acz odgrywającą pierwszorzędną rolę w państwie kategorią społeczną była arystokracja – nobilitas, składająca się z dawnych patrycjuszy i przedstawicieli tych rodów plebejskich, które zdobyły dostęp do najważniejszych urzędów. Nobilitas osiągnęła szczyt swojej potęgi pod koniec III i w wieku II p.n.e. monopolizując dostęp do najważniejszych urzędów, zastrzegając dla siebie decydowanie o najważniejszych dla państwa sprawach. Pozycję nobilitas w życiu politycznym republiki rzymskiej umacniało funkcjonowanie specyficznej instytucji jaką był patronat. Arystokratyczni patroni zapewniali ludziom z nim związanym (klientom) opiekę prawną i materialną, w zamian za co mogli liczyć na popieranie przez uboższych członków wspólnoty obywatelskiej forsowanej przez siebie linii politycznej (szczególnie cenne pozostawało tu głosowanie klientów na zgromadzeniach zgodnie ze wskazaniami patronów).

Nobilitas dystansowała inne kategorie społeczne także pod względem ekonomicznym. Dysponując wielkimi łupami ze zwycięskich wojen nobilowie lokowali swoje kapitały przede wszystkim w ziemi, powiększając swoje posiadłości bądź przemocą, zagarniając działki ubogich sąsiadów, bądź je skupując. Koncentrując w swoich rękach olbrzymie połacie ziemi nobilitas przechodziła na nowe formy gospodarowania. Charakterystycznym rysem przemian w rolnictwie italskim było tworzenie średniej wielkości majątków liczących zwykle po kilkadziesiąt hektarów, nastawionych na sprzedaż swoich produktów. Owe gospodarstwa, w których uprawiano m.in winną latorośl i drzewa oliwkowe obsługiwane były przez niewolników, stąd gwałtowny rozrost liczebny tej, jakże ważnej z punktu widzenia ekonomii, kategorii społecznej. W III i II wieku p.n.e niewolników nie pozyskiwano już tylko przy okazji wojen. Niewolnik stawał się rzeczą, towarem, który można było kupić. Wykształciły się w związku z tym specjalne ośrodki handlu niewolnikami, z których największe znaczenia miała grecka wyspa Delos. „Towar” dostarczali nań korsarze, którzy ze swych siedzib na Krecie, wyspach Morza Egejskiego czy wybrzeżach Azji Mniejszej organizowali wyprawy mające na celu połów niewolników.

W przeciwieństwie do greckich polis, gdzie większość niewolników była zatrudniona w produkcji rzemieślniczej, w państwie rzymskim niewolnicy pracowali głównie w rolnictwie. Najcięższe były warunki pracy i egzystencji tych niewolnych, których używano w winnicach i przy uprawie zbóż. Wykonując wszelkie potrzebne prace pozostawali oni przez cały czas skuci.

Nieco lepszy pozostawał status tych niewolnych, którzy zatrudnieni byli w mieście, bliżej osoby pana. Byli to przede wszystkim niewolnicy wykwalifikowani w różnych rzemiosłach : kucharze, golibrody lub w pracach umysłowych jak pedagodzy, pisarze, muzykanci. Niewolnik przebywający w domu swego pana był wprawdzie stale narażony na jego kaprysy, ale miał również możliwość zyskania jego łask, których uwieńczeniem mogło być wyzwolenie. Tej nadziei pozbawiony był całkowicie niewolnik pracujący na wsi, w kopalniach, kamieniołomach, czy w większych warsztatach rzemieślniczych.

Intensywny wzrost liczby niewolników sprzęgnięty był z pogarszaniem się ich sytuacji prawnej. Powszechnym stał się pogląd, iż niewolnik stanowi rzecz, „narzędzie mówiące”, absolutną własność pana. Właściciel mógł go zatem w sposób najbardziej okrutny karać, nawet pozbawić życia, państwo bowiem w żaden sposób nie ingerowało w relacje pan – niewolnik.

Niewolnictwo stało się w Rzymie nie tylko podstawą stosunków produkcji, ale służyło również najbardziej popularnym rozrywkom. Rzymianie wytworzyli instytucję gladiatorów. Stawali się nimi niewolnicy szkoleni we władaniu różnego typu bronią, którzy toczyli ze sobą na arenie śmiertelne pojedynki, względnie, celem dostarczenia publiczności mocnych wrażeń, wojowali z dzikimi zwierzętami.

Doprowadzając wyzysk niewolników do szczytu Rzym raz po raz stawał w obliczu powstań organizowanych przez zdesperowanych przedstawicieli tej kategorii społecznej. Pierwsze, poważne rozmiarami rewolty wybuchały w II w.p.n.e. w różnych stronach Italii (m.in. w Etrurii i Apulii) . Były one stosunkowo łatwo tłumione przez władze rzymskie, nie miały bowiem charakteru ruchu ogólnoitalskiego. Zgoła odmiennie rzecz się miała z dwoma powstaniami sycylijskimi (137 – 132 i 104 – 101 p.n.e), a zwłaszcza z powstaniem Spartakusa, wstrząsającym Italią w latach 73 -71 p.n.e. Ich uśmierzenie wymagało od Rzymian wielkiego wysiłku, okupione zostało przy tym wielką daniną żołnierskiej krwi.

Największym i najgroźniejszym powstaniem niewolników w dziejach starożytnego Rzymu było powstanie, na czele którego stał Spartakus – przedstawiciel wojowniczego plemiona Traków, nauczyciel fechtunku w szkole gladiatorów w Kapui. Z jego pewnie inicjatywy doszło do zawiązania w szkole gladiatorów spisku, do którego należało około 200 ludzi. Cała sprawa wyszła wprawdzie na jaw, ale ok. 70 niewolników pod wodzą Spartakusa zdołało uciec i schronić się na stokach Wezuwiusza. Grupka powstańców szybko się powiększała, przybywali doń masowo zbiegli niewolnicy i zrujnowani chłopi. Organizowana naprędce powstańcza armia zaczęła urządzać wypady na sąsiednie obszary. Powodzenie, jakie jej towarzyszyło w walkach z lokalnymi oddziałami rzymskimi, powodowało, że powstanie rozlało się rychło na tereny Kampanii i Lukanii. Zaniepokojeni skalą rewolty Rzymianie, zdecydowali się wysłać przeciwko oddziałom Spartakusa regularną armię, która obległa powstańców na Wezuwiuszu. W tej krytycznej, zdawać się mogło sytuacji Spartakus wykazał wyjątkową pomysłowość. Rozkazał spleść z gałęzi dzikich winorośli drabiny, po których zeszli z Wezuwiusza wszyscy powstańcy. Przy minimalnych stratach własnych, wojska Spartakusa znalazły się niespodziewanie na tyłach przeciwnika. Rozbiwszy regularne oddziały rzymskiej armii, Spartakus był panem sytuacji, poddając swej władzy całą południową Italię. Mimo dotychczasowych sukcesów i systematycznego rozrastania się armii powstańczej (według niektórych źródeł liczyć mogła nawet 120 tys. ludzi) Spartakus nie zamierzał atakować samego Rzymu, ani organizować nowego państwa na terenie Italii. Realnie postrzegając rzeczywistość, chciał przekroczyć Alpy i wyprowadzić swoje wojsko do wolnych ojczystch krajów : Galii, Germanii czy Tracji. Niestety plany te nie doczekały się praktycznej realizacji. Spartakus zdołał wprawdzie, gromiąc po drodze armie konsulów, dotrzeć do Galii Przedalpejskiej, ale sforsowanie Padu i przeprawa przez Alpy przerosły jego możliwości. Niewolnicza armia skierowała się raz jeszcze na południe Italii usiłując bezskutecznie przedostać się na Sycylię. Decydującą dla losów powstanie okazała się bitwa pod Brundizjum w Apulii, rozegrana w 71 r.p.n.e.Górujące liczebnie wojska rzymskie rozbiły walczących z wielką determinacją niewolników. Śmierć na polu bitwy znalazł Spartakus. Represje dotykające uczestników niedawnych walk pozostawały niesłychanie dotkliwe. Zwycięski rzymski wódz kazał ukrzyżować 6 tys. niewolników wziętych do niewoli pod Brundizjum. Krzyże z ciałami niewolników rozstawiono wzdłuż wiodącej z Kapui do Rzymu via Appia

Instytucją polityczną wyposażoną formalnie w bardzo szerokie kompetencje pozostawało zgromadzenie wszystkich obywateli. Istotną cechą państwa rzymskiego było istnienie kilku typów zgromadzeń; we wszystkich obywatele, chcący wpływać na bieg spraw państwowych, musieli uczestniczyć bezpośrednio (Rzym podobnie jak starożytna Grecja nie wykształcił systemu reprezentacji), ale głosowanie było pośrednie przez jednostki organizacyjne : kurie, centurie i tribus. Charakterystycznym rysem organizacji rzymskich zgromadzeń pozostawał fakt, iż przemawiać mogli nań jedynie zwołujący je urzędnicy. Przybyli na obrady obywatele nie mogli debatować nad przedstawionymi im sprawami, wnosić poprawek do projektów przedłożonych przez, wyposażonych w inicjatywę ustawodawczą, urzędników.

Najstarsze ze zgromadzeń ludowych w Rzymie, na którym głosowano według podziału na kurie zachowało w III w.p.n.e już tylko cień dawnej władzy. W praktyce ograniczała się ona do nadawania władzy wojskowej i religijnej (imperium) urzędnikom wybranym przez zgromadzenie centurialne.

Zgromadzenie centurialne zorganizowane było według podziału na klasy majątkowe. Ponieważ każda centuria dysponowała jednym głosem, dlatego zdecydowaną przewagę mieli tu obywatele najbogatsi, stanowiący 98 centurii, przy ich ogólnej liczbie 193. Zgromadzenie centurialne decydowało o wojnie i pokoju, wybierało wyższych urzędników: pretorów, konsulów i cenzorów.

Zgromadzenie tribusowe zorganizowane było według podziału na jednostki administracyjne zwane tribus. W miarę podbojów ich liczba systematycznie wzrastała. Każdy obywatel rzymski musiał być wpisany do jednej z tribus. Decydowało o tym położenie jego gruntów i miejsce zamieszkania. W przypadku zmiany miejsca pobytu obywatel nadal pozostawał przypisany do dawnej tribus. W III w.p.n.e. zgromadzenia tribusowe wyrosły na główny organ ustawodawczy w państwie. Tylko one mogły uchwalać wszelkie reformy i modyfikacje ustroju. W ich gestii znajdował się także wybór edylów i kwestorów.

W przeciwieństwie do greckich polis, Rzym wytworzył silną władzę wykonawczą. Składały się nań urzędy i senat. Naczelnymi urzędnikami cywilnymi i wojskowymi byli w republikańskim Rzymie, wybierani na okres jednego roku konsulowie . Na terenie Rzymu władza konsulów była ograniczona możliwością zastosowania weta przez trybunów ludowych oraz prawem odwołania się od wyroku urzędnika do ludu. Także jeden z konsulów mógł przeciwstawić się decyzji swego kolegi. Konsulowie władni byli zwoływać zgromadzenia ludowe i posiedzenia senatu, przewodniczyli im i czuwali nad ścisłym i terminowym wykonaniem uchwał ludu i senatu. Konsulowie sprawowali także najwyższe dowództwo wojskowe. Po złożeniu urzędu otrzymywali zwykle, jako prokonsulowie, namiestnictwo prowincji.

Przez oddzielenie od konsulatu funkcji sądowniczych wykształcił się w Rzymie urząd pretora. Początkowo był tylko jeden pretor, później ich liczba systematycznie rosła dochodząc do 16 za czasów Cezara. Do zadań pretorów należało rozsądzanie spraw między obywatelami a cudzoziemcami, przewodniczenie trubunałom sądów przysięgłych. Wyposażeni byli nadto we władzę wojskową, a najstarszy pretor zastępował nieobecnych konsulów. Urzędowanie pretorów trwało 1 rok, następnie jako propretorowie otrzymywali oni w zarząd prowincje.

Poczesne miejsce w rzymskiej magistraturze zajmowali cenzorowie. Wybierani w liczbie dwóch na pięć lat, władzę swą sprawowali tylko przez 18 miesięcy. Zadaniem ich było sporządzenie listy obywateli według centurii i tribus z uwzględnieniem stanu majątkowego, układanie listy senatu, ogólny nadzór nad moralnością. Cenzorowie prowadzili także część spraw finansowych państwa nadzorując prowadzenie prac publicznych, wyznaczając wysokość ceł, podatków.

Bardzo mocną pozycję w republikańskim Rzymie zdobyli sobie, broniący interesów warstwy plebejskiej, trybuni ludowi. Najpierw, od roku 494 p.n.e., wybierano dwóch trybunów, potem czterech, a następnie dziesięciu. Trybuni mieli prawo ingerowania w czynności wszystkich urzędników prócz dyktatora i cenzorów. Mogli zakładać weto na zgromadzeniach ludowych przeciw wnioskom, które uznali za szkodliwe dla plebejuszy, oraz przeciw uchwałom senatu, które wówczas traciły moc uchwał obowiązujących i zachowywały jedynie znaczenie opinii. Trybuni mieli prawo zwoływania zgromadzenia tribusowego i przeprowadzania nań uchwał. Osoba trybuna, którym zostać mógł tylko plebejusz, pozostawała nietykalna. Winny naruszenia tej zasady tracił wszelkie prawa i mógł zostać bezkarnie zabity.

Sprawy porządkowe miasta, troska o zaopatrzenie i urządzenie igrzysk na własny koszt znajdowała się w gestii, tworzących jednolite kolegium, edylów kurulnych i plebejskich. Kwestorzy w liczbie czterech byli pomocnikami konsula do spraw finansowych.

Urzędem o nadzwyczajnej władzy było stanowisko dyktatora. Powoływano go w sytuacjach szczególnie krytycznych dla państwa na okres najwyżej 6 miesięcy. O konieczności powołania dyktatora orzekał senat, mianował go z reguły konsul. Dyktator miał najwyższą, niczym nieograniczoną władzę. Od jego zarządzeń nie było odwołania do ludu. Nie mógł wobec nich zaprotestowć trybun ludowy.

Urzędnicy rzymscy, wyposażeni w prawo inicjatywy ustawodawczej i sprawujący władzę wykonawczą cieszyli się wielkim autorytetem i samodzielnością. Nie można było ich pociągnąć do odpowiedzialności za działalność mieszczącą się w granicach sprawowanej funkcji (chyba, że w grę wchodziło pospolite przestępstwo). Zasadą organizacji rzymskiej magistratury była kolegialność i jednoroczność urzędów zwyczajnych. Obywatel rzymski, z tytułu piastowania urzędu, nie mógł liczyć na żadne wynagrodzenie. Ta reguła, uzupełniona przez sposób wyboru urzędników, zwł. przez zgromadzenia centurialne, powodowała, że kolegium urzędnicze zdominowane było przez rządzącą nobilitas.

Już w III w.p.n.e. ustaliła się zwyczajowo kolejność sprawowania urzędów – od najniższych poczynając, na najwyższych kończąc. Naruszanie tych zwyczajowych norm spowodowało, że w 180 r.p.n.e. ustalono specjalnym prawem kolejność urzędów, oraz przerwy, jakie należało zachować między piastowaniem określonych funkcji. Sprecyzowano nadto minimalny wiek kandydatów do określonych urzędów (np. konsulem można było zostać w wieku 43 lat).

Wobec częstych, w zasadzie corocznych, zmian urzędników organem o najwyższym autorytecie, zapewniającym ciągłość władzy w Rzymie był senat. Umacniając swoją pozycję w strukturach ustrojowych republiki, praktycznie już od III w.p.n.e. decydował on o najważniejszych dla państwa sprawach. Senat składał się z byłych urzędników, których listę ustalali cenzorowie. Godność senatorska była z reguły dożywotnia. Skreślenie któregoś z członków senatu mogło być spowodowane tylko naruszeniem obowiązujących obyczajów. Na wakujące miejsce wpisywano nowych senatorów; zostawali nimi tylko ci, którzy piastowali wcześniej wyższe urzędy:konsulat, preturę, później także edylat kurulny. Senat mógł być zwołany przez dyktatora, konsula, pretora, później także trybuna ludowego. Zwołujący posiedzenie urzędnik wygłaszał referat, a następnie zadawał pytania senatorom według rangi, co sądzą o poruszanej kwestii. Odpowiadali najpierw konsularowie, potem ewentualnie byli pretorzy; niższych rangą senatorów o zdanie z reguły nie pytano. Brali oni tylko udział w jawnym głosowaniu, polegającym na przejściu na określoną stronę sali. Taki system organizacji senatu zapewniał przewagę najbardziej wpływowych nobilów, monopolizujących dostęp do najwyższych stanowisk państwowych.

Działalność senatu obejmowała w istocie wszystkie dziedziny życia państwowego. W polityce wewnętrznej senat:

- kierował wyborem urzędników, sprawował kontrolę nad ich działalnością.

- przydzielał prowincje prokonsulom i propretorom, wydawał dla nich zarządzenia oraz przyjmował sprawozdania.

- zarządzał finansami państwa.

- wyznaczał wodzów oraz pobór żołnierzy.

- przyznawał nagrody, a przede wszystkim prawo odbycia triumfu

- orzekał o konieczności powołania dyktatora

- miał nadzór nad sprawami dotyczącymi religii; wprowadzał kulty nowych bogów, wyznaczał nowe święta i uroczystości.

W polityce zagranicznej senat:

- przyjmował posłów zagranicznych.

- wysyłał poselstwa.

- rozstrzygał wszelkie sprawy związane z polityką zagraniczną .

- przygotowywał do zatwierdzenia przez zgromadzenie centurialne wnioski w sprawie wojny lub zawarcia pokoju.

Kryzys republiki rzymskiej.

Po okresie wspaniałej prosperity republikańskiego Rzymu, kiedy, umiejętnie wyciszając konflikty społeczne, prężnie rozwijając swoją ekonomikę i umacniając potęgę militarną był on w stanie zawojować potężne połacie ziemi w basenie Morza Śródziemnego nastały trudne lata kryzysu. Począwszy od drugiej połowy II w.p.n.e słabnie tempo ekspansji rzymskiej, dają znać o sobie potężne konflikty wewnętrzne: krwawe wojny domowe, wielkie powstania niewolników. Szukając przyczyn tego stanu rzeczy wskazać trzeba przede wszystkim na fakt ewidentnego niedopasowania instytucji politycznych do rzeczywistych zadań, które winny były one spełniać. Dla tych, którzy realnie postrzegali rzeczywistość oczywistym stawało się, że rządy republikańskie pozostają nieudolne i jako takie nie są zdolne rozwiązywać piętrzących się trudności. W ciągu dwóch wieków ekspansji Rzym stał się światowym imperium. Pomimo zasadniczych zmian terytorialnych i etnicznych zachował on wszakże ustrój miasta – państwa, a więc wspólnoty o niewielkich rozmiarach i nieznacznych różnicach majątkowych wśród obywateli. Jako taki pozostawał w istocie niezdolny do sprawnego administrowania wielkimi, wchłoniętymi przez siebie obszarami. Urzędnicy rzymscy byli właściwie urzędnikami miejskimi, państwo nie wykształciło zawodowego aparatu urzędniczego zdolnego zapewnić sprawny pobór podatków (egzekwowanie należnych sum oddawano z reguły w ręce prywatnych spółek dzierżawców – publikanów), uczciwy wymiar sprawiedliwości. Powodowało to nieograniczony niczym wyzysk prowincji, wzmagało ferment, groziło rozsadzeniem jedności państwa.

Wielką bolączką stawał się także system rekrutacji rzymskiej armii. Republika nie dysponowała początkowo stałym zawodowym wojskiem stanowiącym, adekwatne do potrzeb, zabezpieczenie granic, pozwalającym myśleć o kontynuowaniu ekspansji. Trudności potęgował fakt postępującej ruiny chłopów, stanowiących ciągle podstawę aparatu militarnego państwa. Ponieważ, mimo podejmowanych prób, procesu pauperyzacji chłopów zastopować się nie udało, dlatego w ostatnich latach II w.p.n.e. przeprowadzono zasadniczą reorganizację rzymskiej armii. Reforma polegała przede wszystkim na zmianie sposobu rekrutacji. Dawny system przymusowego poboru obywateli z cenzusem majątkowym napotykał na coraz większe trudności toteż zaczęto przyjmować do wojska ochotników proletariuszy. Armia nabrała charakteru zawodowego, okres służby miał trwać minimum 16 lat, żołnierze otrzymywali niewysoki, ale regularny żołd i pełny ekwipunek. Powyższa modyfikacja miała szereg dodatnich skutków : zwiększono liczebność armii, jej mobilność i wyszkolenie. Okazała się wszakże wielce niebezpieczna dla bieżącej praktyki życia politycznego, a co za tym idzie dla trwałości republikańskich form rządów. W zreformowanej armii żołnierze pozostawali licho opłacani, nie zadbano także o zabezpieczenie weteranów na starość. Nie dziwi w tym kontekście fakt , iż żołnierze skłonni byli do grabieży, gotowi pójść za swoim wodzem wszędzie – nawet przeciw wewnętrznemu wrogowi, w nadziej otrzymania łupów i nadziałów ziemi.

Kolejnym z ognisk wewnętrznych konfliktów, destabilizujących sytuację polityczną w republikańskim Rzymie były zmiany struktur i postaw społecznych. Umacniała pozycję gospodarczego i politycznego hegemona nobilitas, czerpiąc potężne korzyści z majątków ziemskich i namiestnictwa prowincji, monopolizując dostęp do szczególnie eksponowanych urzędów. Z biegiem czasu zauważalne stawało się wszakże różnicowanie ekonomiczne dokonujące się pośród nobilów. Bajecznych fortun dorabiali się stosunkowo nieliczni, zwłaszcza przedstawiciele arystokracji senatorskiej, dziedziczący wielkie majątki ziemskie, mogący liczyć na lukratywne namiestnictwa prowincji. Także zwycięskie wojny stanowiły doskonałą okazję do gwałtownego polepszenia swego stanu majątkowego. Zróżnicowanie ekonomiczne nobilitas prowadziło do jej rozbicia politycznego, zachwiania się dawnych ideałów, rozluźnienia moralności i poczucia obowiązku wobec państwa. Zamiast o dobru republiki coraz częściej myślą, faktycznie rządzący państwem nobilowie o luksusowym urządzaniu swoich rezydencji, wyszukanych rozrywkach.

Zjawiskiem wielce dla republiki niepokojącym było także zwiększanie się liczby proletariuszy i odgrywanie przez nich coraz większej roli na zgromadzeniach ludowych. Pozostając często bez środków do życia bezrobotni proletariusze, mający w przeciwieństwie do innych kategorii społecznych, zawsze pod dostatkiem czasu aby czynnie uczestniczyć w życiu politycznym, zaczęli chętnie sprzedawać swoje głosy przedstawicielom nobilitas, ubiegającym się o najwyższe urzędy. Przekupstwo, posługiwanie się demagogicznymi, populistycznymi hasłami stawały się czynnikiem podkopującym fundamenty republikańskiego Rzymu. Jasnym stawało się z czasem, że zasadniczego uzdrowienia wymaga cały system władzy. Konserwatywnie nastawiona nobilitas na żadne modyfikacje godzić się nie chciała. Zasadniczych reform dokonać mógł tedy tylko wódz zwycięskiej armii, który sięgnął po jedynowładztwo.

Pierwszą poważną próbą wprowadzenia nowego ustroju były rządy Lucjusza Korneliusza Sulli (82 – 79 p.n.e.), który opanował władzę w wyniku pierwszej wojny domowej. Stając się w roku 82 p.n.e. dyktatorem na czas nieograniczony w znaczący sposób modyfikował zastane struktury polityczne. Dyktatura Sulli miała ewidentnie antydemokratyczny charakter. Wyrażało się to w zmniejszeniu uprawnień zgromadzeń tribusowych (mogły być na nich zgłaszane tylko te wnioski, które zyskały aprobatę senatu), ograniczeniu prawa weta trybunów ludowych. Mimo tego iż Sulla wprowadził pewne elementy ładu w chaotyczny dotąd system administracji prowincjonalnej i formalnie umocnił znaczenie senatu okazało się rychło, że większość senatorów, wychowana w tradycjach republikańskich, nie chciała pogodzić się z jedynowładztwem. Dyktatura Sulli zbyt mocno przypominała znienawidzone w Rzymie rządy królewskie by mogła ostać się jako trwała forma ustrojowa. Poddany presji, Sulla zrzekł się tedy w 79 r.p.n.e. funkcji dyktatora.

Losy republiki rozstrzygnąć miały się teraz w batalii, w której czołową rolę odegrać mieli dwaj wybitni politycy i wodzowie Gnejusz Pompejusz i Gajusz Juliusz Cezar.

Po upadku Sulli najpotężniejszym człowiekiem w Rzymie był Gnejusz Pompejusz, konsul roku 70 p.n.e., opromieniony sławą zwycięski wódz, który zawojował dla Rzymu znaczne ziemie na Wschodzie (dzięki jego sukcesom utworzono m.in. prowincje Bitynii i Pontu, Syrię). W blasku chwały przybył Pompejusz w 62 r.p.n.e do Rzymu licząc na to, że wojenne sukcesy zapewnią mu uprzywilejowaną pozycję w państwie. W wiecznym mieście zjawił się rychło, pnący się systematycznie po szczeblach urzędniczej kariery także Gajusz Juliusz Cezar, sprawujący dotąd funkcję namiestnika Hiszpanii. Dwaj żądni władzy politycy – Cezar i Pompejusz, dokoptowawszy do swego grona Marka Licyniusza Krassusa (podobnie jak Pompejusza konsula 70 r.p.n.e.) zawiązali w 60 r.p.n.e. tzw. pierwszy triumwirat. Była to tajna prywatna umowa trzech polityków odgrywających kluczową rolę w państwie, zabiegających o właściwą personalną obsadę rzymskiej magistratury. Dobra pomiędzy nimi współpraca długo się wszakże nie utrzymała. W 53 r.p.n.e. życie stracił, wojujący z Partami Krassus, dramatycznie pogarszały się także stosunki między Cezarem i Pompejuszem. Ten ostatni, wiążąc się coraz bardziej z senatem, z wielkim niepokojem patrzył na umacnianie się pozycji, sprawującego namiestnictwo w Galii Przedalpejskiej, Cezara. Rozszerzajac swoje władztwo zdołał on na przestrzeni lat 58 – 51 p.n.e. ostatecznie zawojować całą Galię. Pozycja Cezara, który po zakończeniu wojny galijskiej miał do dyspozycji 13 legionów świetnie wyćwiczonych i całkowicie oddanych sobie żołnierzy, wydawała się coraz większym zagrożeniem dla arystokracji senatorskiej i sprzymierzonego z nią Pompejusza. W 49 r.p. n.e. senat zażądał więc od pogromcy Gallów natychmiastowej rezygnacji z dowództwa i powrotu do Rzymu w charakterze osoby prywatnej. Poirytowany Cezar podjął wyzwanie. Jeszcze w styczniu 49 r.p.n.e. przekroczył graniczną rzekę Rubikon, oddzielającą Galię Przedalpejską od Italii, wypowiadając zdanie „kości zostały rzucone”. Wojna domowa przebiegała pod dyktando Cezara. Szybko opanował Italię, wkroczył do Rzymu. Decydującą dla losów kampanii okazała się bitwa rozegrana między wojskami Cezara i Pompejusza pod Farsalos w Epirze (48 r.p.n.e). Pomimo tego, iż Cezar dysponował w niej dwukrotnie słabszą liczebnie, wygłodzoną armią zwycięstwo stało się jego udziałem. Zgromiony Pompejusz z pola bitwy ruszył do Egiptu. Po drodze został jednak podstępnie zamordowany.

Tymczasem Cezar, kontynuując zwycięski marsz rozprawiał się z nowymi armiami, wystawianymi przez swoich przeciwników. Wojnę, dzięki wspaniałym sukcesom w Hiszpanii, udaje mu się doprowadzić do szczęśliwego dla siebie finału dopiero w 45 r.p.n.e. Dopiero wówczas, wróciwszy triumfalnie do Rzymu, mógł Cezar zabrać się za reorganizację państwa. Zwycięski wódz bynajmniej nie zamierzał ukrywać istoty swojej władzy i pogardy dla republikańskiej fikcji toteż świadomie i konsekwentnie umacniał swoją pozycję w strukturach ustrojowych państwa. Uwieńczeniem tego procesu było powierzenie Cezarowi w roku 44 p.n.e. funkcji dyktatora wieczystego. Funkcja ta wyposażała go we władzę w praktyce nieograniczoną. Łączył ją ze sprawowanym stanowiskiem najwyższego kapłana i dożywotnią władzą trybuńską. Posługujący się tytułem imperatora Cezar miał także prawo ostatecznej decyzji w sprawach związanych z wojną i pokojem. Przy takim stanie rzeczy niewielką rolę odgrywali republikańscy urzędnicy (zostawali nimi tylko ci, którzy cieszyli się zaufaniem dyktatora) i senat, powiększony do liczby 900 członków (dokoptowano doń stronników Cezara).

Jedną z mocniejszych podpór rządów Cezara pozostawała armia. Ona wszak wyniosła go do władzy, ona zapewniała jej trwałość. Nie zaniedbywał także dyktator tych działań które służyć miały rozszerzaniu kręgu rządzących, zyskiwaniu poparcia wśród różnych grup społecznych wolnej ludności Imperium. Umożliwiał szybki awans polityczny arystokracji municypalnej i prowincjonalnej, zyskującej swoje przedstawicielstwo w senacie. Wprowadził daleko idące zmiany w polityce Rzymu wobec prowincji. Próbując eliminować zdzierstwa, tworząc system poboru podatków bezpośrednio przez państwo, wprowadzał Cezar ,w miejsce bezmyślnej eksploatacji, zasadę wyzysku racjonalnego.

Modyfikując struktury polityczne i społeczne Cezar zanadto bagatelizował fakt, że stara rzymska arystokracja nie mogła zaakceptować formy rządów przez niego wprowadzonych. Rychło zawiązał się spisek dybiący na życie dyktatora, który tworzyło ok. 60 senatorów. Pośród nich znaleźli się dawni stronnicy Gnejusza Pompejusza, ale także ludzie z otoczenia Cezara. Nazywający siebie obrońcami republiki spiskowcy pozbawili Cezara życia w dzień idów marcowych (15 marca 44 r.p.n.e).

Śmierć Cezara nie oznaczała powrotu do starych form ustrojowych. Przeciwko spiskowcom obrócił się lud rzymski toteż musieli oni śpiesznie opuszczać miasto. Decydująca batalia o władzę rozegrać się miała tedy między wodzami, związanymi z Cezarem. Byli to: Marek Emiliusz Lepidus, Marek Antoniusz i główny spadkobierca imienia i majątku Cezara, adoptowny przez niego wnuk siostry – Cezar Oktawian. Trzej wodzowie w 43 r.p.n.e. zawarli między sobą układ dzieląc się władzą w Imperium i przyjmując oficjalny tytuł triumwirów (układ ten zwany jest drugim triumwiratem). Zgoda sygnatariuszy układu z 43 r.p.n.e nie trwała długo. Batalia przesądzająca o tym kto odgrywać będzie pierwszoplanową rolę w państwie rozegrała się między Oktawianem i Antoniuszem. Ich armie starły się w 31 r.p.n.e na morzu koło przylądka Akcjum w zachodniej Grecji. Pobity w bitwie Antoniusz zginął samobójczą śmiercią uszedłwszy do Egiptu. Rzym miał odtąd jedynego władcę, był nim Cezar Oktawian.

Pryncypat Augusta

Sięgając po faktyczną władzę w Rzymie Oktawian dokonał trwałych modyfikacji struktur politycznych, stając się twórcą kolejnego w dziejach państwa modelu ustrojowego – pryncypatu. Jak przystało na trzeźwego analityka Oktawian orientował się doskonale, że szerokie kręgi obywateli rzymskich niechętne są jawnej formie władzy monarchistycznej. Nowy system rządów doceniał zatem przywiązanie społeczeństwa do tradycji republikańskich, zachował też szereg elementów dawnego ustroju, jak senat i urzędy republikańskie. Likwidował natomiast stopniowo te instytucje republikańskie, które miały charakter demokratyczny i były najsilniej związane ze strukturą miasta-państwa, tj. zgromadzenia ludowe. Pryncypat Augusta nazywa się czasem „komedią republiki”, ponieważ Oktawian, zachowując pozory starego ustroju, utrzymał pełnię władzy w istocie monarchistycznej.

Rządzący faktycznie Rzymem do swojej śmierci w roku 14 n.e. Oktawian przjął, na pamiątkę Julisza Cezara przydomek Caesar. Posługiwał się także terminem imperator(w czasach republikańskich oznaczał on zwycięskiego wodza, któremu przyznano triumf). Splendoru dodawać mu miały także tytuły „ojca ojczyzny”, Augustusa( termin ten tłumaczyć można jako „wywyższony przez bóstwo”) i princepsa tj. pierwszego na liście senatu.

Jednym z filarów władzy Oktawiana pozostawała nieograniczona w istocie władza w prowincjach i dowództwo nad armią. Princeps podzielił się wprawdzie zarządzaniem prowincjami z senatem, ale w rękach tego ostatniego znalazły się prowincje wewnętrzne, bezpieczne, na ogół mocno zespolone z Rzymem i poprzez to nie wymagające stacjonowania w nich wojska. W rękach Oktawiana znalazł się natomiast zarząd prowincjami niedawno zdobytymi, ważnymi strategicznie, wymagającymi trzymania stałej załogi wojskowej. Pozycję princepsa umacniała także przysługująca mu władza trybunacka. Oktawian nie przywrócił wprawdzie samego urzędu trybuna plebejskiego i sam trybunem nie został, ale zawłaszczył olbrzymie uprawniania pozostające dotąd w gestii kolegium trybunalskiego. Dzierżona przez Oktawiana władza trybunacka dała mu nietykalność, prawo zwoływania senatu i przewodniczenia jego obradom, występowania z inicjatywą ustawodawczą i prawo weta wobec wszelkich zarządzeń senatu i rzymskiej magistratury.

Pozycję Oktawiana umacniało także sięgnięcie przezeń po tytuł najwyższego kapłana. Zyskał poprzez to zwierzchnictwo nad sprawami kultu i religijną sankcję dla swojej władzy. W gestii princepsa znajdowało się także zgłaszanie kandydatów na urzędy, układanie listy senatu, faktyczne decydowanie o kierunkach polityki zagranicznej państwa.

Senat zyskał w dobie pryncypatu formalnie większe uprawnienia niż w okresie poprzednim, ale w zestawieniu z kompetencjami Oktawiana prezentowały się one i tak mizernie. Kosztem zgromadzeń wzrosła władza ustawodawcza senatu, ale ustawy przezeń uchwalane przyjmowane były głównie na wniosek princepsa. Senat wybierał także urzędników (w praktyce kandydatów do magistratury polecał princeps), zawiadywał skarbem republiki(główne dochody płynęły wszakże do skarbca Oktawiana i jego następców), miał ważkie kompetencje sądownicze (sądził przestępstwa popełnione przez senatorów i członków ich rodzin), w jego gestii znajdował się nadto zarząd niektórymi prowincjami (na obsadzanie stanowisk namiestników prowincji senatorskich duży wpływ miał princeps).

Stałą troską Oktawiana Augusta było rozszerzanie bazy społecznej swoich rządów. Warstwy uprzywilejowane, zmęczone wewnętrznymi wojnami o władzę, pamiętające powstania niewolników widziały w silnej władzy princepsa gwarancję swojej pozycji w państwie. Większość nobilitas nie tylko więc, pogodziła się z nowym ustrojem, ale nawet go popierała pozostając zadowoloną z faktu, iż princeps liczy się z republikańską tradycją i interesami tej warstwy, która wszak stanowiła podstawę dotychczasowego systemu politycznego.

August świadomie dążył również do rozładowania aspiracji politycznych rzymskiego proletariatu, realizując politykę „chleba i igrzysk”. Zwiększono liczbę osób uprawnionych do otrzymywania darmowego zboża. Z myślą o zabawieniu ogółu ludu rzymskiego organizowano wspaniałe igrzyska gladiatorów , walki z dzikimi zwierzętami w amfiteatrze oraz wyścigi rydwanów w cyrku. Princeps świadomie nawiązywał również do polityki Cezara względem prowincji. Jakkolwiek zahamował on proces awansu politycznego arystokracji prowincjonalnej to wszakże utrzymał zasadę racjonalnego wyzysku prowincji realizowaną wedle hasła „dobry pasterz powinien owce strzyc, a nie obdzierać ze skóry”.

Stałą troską Augusta pozostawał stan aparatu militarnego państwa. Princeps, rozwijając reformatorskie założenia swoich poprzedników, stworzył armię w pełni zawodową, z określonym ściśle czasem służby, stałym żołdem i zaopatrzeniem weteranów. Ponieważ formalnie powszechny obowiązek służby wojskowej nie został nigdy zniesiony, w przypadku trudności z zaciągiem ochotników uciekano się do przymusowej rekrutacji. Na armię rzymską składało się za czasów Augusta od 25 do 28 legionów (każdy liczył ok. 5500 żołnierzy). Obok legionów wielką rolę odgrywały wojska posiłkowe, rekrutowane wyłącznie z ludności prowincjonalnej. Ich siła wynosiła zapewne ok. 150 tys ludzi, co najmniej tyle samo ile liczyły legiony. Dobrym uzupełnieniem armii lądowej pozostawała flota, stacjonująca w Italii, niektórych prowincjach nadmorskich, a także na wielkich rzekach Dunaju i Renie.

Dysponując doskonale zorganizowaną, bitną armią August prowadził podboje, których celem było stworzenie z Imperium kompleksu o możliwie krótkich i łatwych do obrony granicach. Całe tedy panowanie Augusta wypełniają wojny prowadzone głównie w rejonie wielkich rzek Dunaju i Renu. Sam princeps nie mając wielkich talentów militarnych z reguły w walkach nie uczestniczył, zlecając ich prowadzenie swoim najbliższym współpracownikom. Ich umiejętne wojowanie pozwoliło oprzeć granice państwa rzymskiego o Dunaj i Ren. To wszakże w pełni princepsa nie zadowalało. By zatem osłonić Galię przed najazdami plemion germańskich zlecił on podbój Germanii między Renem i Łabą. Pomysł nie doczekał się wszakże praktycznej realizacji. Klęska, której doznali Rzymianie w Lesie Teutoburskim w 9 r.n.e. spowodowała, że August uznał, iż granicę państwa rzymskiego winien wyznaczać Ren i taki też testament polityczny przekazał swoim następcom.

Kryzys i upadek cesarstwa rzymskiego.

Bilans rządów kolejnych władców rzymskich, sprawujących władzę w okresie pryncypatu, tj. w latach 30 p.n.e.- 193 n.e. zdaje się wypadać korzystnie z punktu widzenia Imperium Romanum. Następcy Oktawiana Augusta wywodzący się z dynastii julijsko – klaudyjskiej, Flawiuszów i Antoninów, nawiązując do linii politycznej twórcy pryncypatu, konsekwentnie umacniali pozycję panującego w systemie ustrojowym państwa, wyciszali wewnętrzne konflikty, dbali o stan aparatu militarnego państwa, tworząc skuteczny system obrony jego granic, starali się o harmonijny rozwój ekonomiczny i zachowanie wewnętrznej spoistości potężnego Imperium. Korzystnych tendencji niepodobna było jednak zachować na trwałe. Już w III w.n.e kumulować poczęły się zjawiska kryzysowe naruszające struktury ekonomiczno – społeczne Imperium. Wielkim uproszczeniem byłoby stwierdzenie, że kryzys dał znać o sobie w jednakowym czasie we wszystkich częściach państwa. Niektóre jego cechy wystąpiły w pewnych częściach cesarstwa w II w. inne zaś dopiero w IV lub V w. Różna była wreszcie skala problemów w ramach poszczególnych prowincji. Reasumując stwierdzić trzeba, iż kryzys struktur społeczno – ekonomicznych Imperium był zjawiskiem zróżnicowanym geograficznie i chronologicznie.

Zjawiskiem odciskającym niezatarte piętno na ekonomice rzymskiej pozostawał postępujący proces koncentracji ziemi, dokonujący się kosztem średniej i drobnej własności ziemskiej, której stan posiadania, zwłaszcza w Italii, nieustannie się kurczył. O ile w okresie republiki, charakterystycznym rysem organizacji produkcji rolnej było funkcjonowanie średnich rozmiarami gospodarstw obsługiwanych przez niewolników, nastawionych na gospodarkę towarową i specjalizację produkcji, o tyle w okresie cesarstwa kluczową pozycję zajmują ogromne rozmiarami latyfundia. Były one w zasadzie majątkami samowystarczalnymi, gdzie stosowano różne rodzaje upraw i hodowli, wytwarzano wszystko na własne potrzeby, łącznie z produktami rzemiosła. Latyfundia bazowały na pracy nie tylko niewolników (z racji ustania zaborczych wojen ich napływ do Rzymu wyraźnie się zmniejszył, stawali się oni poprzez to towarem coraz droższym),ale także różych kategorii pracowników wolnych i półwolnych. Najważniejszą grupę wśród tych ostatnich stanowili kolonowie.

Pracę kolonów zaczęto stosować w Italii i prowincjach już w I w.n.e. W tym czasie byli oni ludźmi cieszącymi się wolnością osobistą, którzy w zamian za możliwość dzierżawienia kawałka ziemi uiszczali panu czynsz w pieniądzu. Bogatym właścicielom ziemskim zależało jednak na ciągłym zwiększaniu dochodów i stałym związaniu kolonów z latyfundium ze względu na trudności w zdobywaniu nowych osadników. Tolerowali zatem rosnące zaległości kolonów w opłatach, powodując z czasem zamianę czynszów na opłaty w naturze (była to zwykle część uzyskanych plonów), względnie rentę odrobkową. Proces ten nasilał się szczególnie w III w. Rosnące zobowiązania kolonów uzależniały ich coraz bardziej od właścicieli ziemi, pogarszał się ich status ekonomiczny i społeczny.

Równocześnie z procesem coraz silniejszego uzależniania kolonów od właścicieli latyfundiów następowały zmiany w sytuacji pewnej grupy niewolników pracujących na roli. Chcąc uzyskać większą wydajność ich pracy panowie dawali niewolnikom działki ziemi w użytkowanie. Wkomponowani w ten nowy układ niewolnicy mogli posiadać własną chatę, założyć rodzinę, zostawić część plonów dla siebie. Pozostawali oni wprawdzie nadal ludźmi pozbawionymi wolności osobistej ale przez wzgląd na tryb życia i status ekonomiczny przypominali oni coraz bardziej kolonów.

Zasadnicze zmiany w rolnictwie, które charakteryzował zwłaszcza zanik średniej własności ziemskiej na rzecz wielkich posiadłości ziemskich, odbiły się ujemnie na sytuacji miast. Osłabienie rozwoju gospodarki towarowo-pieniężnej w znacznej części Imperium, samowystarczalność ekonomiczna latyfundiów powodowały zmniejszenie się produkcji rzemieślniczej w wielu miastach. Fatalnie odbijały się także na ich kondycji zjawiska inflacyjne i wzmagający się ucisk fiskalny. Paradoksalne jest, że najszybciej, bo już w II w.n.e, następował upadek starych ośrodków miejskich w Italii i prowincjach silnie zromanizowanych, np. w Galii. Ich mieszkańcy wyraźnie ubożeją, zasilając często szeregi miejskiej biedoty.

Problemy ekonomiczne spędzały sen z powiek nie tylko zwykłym zjadaczom chleba. Opłakany stawał się również stan finansów publicznych. Wyschło źródło dochodów pochodzących z zaborczych wojen, trwał stały odpływ kruszców szlachetnych, którymi Rzym płacił za towary sprowadzane ze Wschodu. Przy tym stanie permanentnego kryzysu, który trawił finanse publiczne szukać trzeba było potężnych sum potrzebnych na utrzymanie dworu, kadry urzędniczej i armii. Wyjście z tej sytuacji znajdowali kolejni władcy w intensyfikowaniu ucisku fiskalnego względnie tzw. psuciu monety, rodzącym zjawisko inflacji. Ostatnie z wymienionych zjawisk nasiliło się zwł. od wstąpienia na tron dynastii Sewerów tj. od 193 r. Obniżano wówczas wartość rzymskich denarów zmniejszając w nich zawartość srebra na rzecz miedzi. Procent miedzi i tańszych metali w „srebrnych” monetach stale wzrastał. W latach sześćdziesiątych III wieku denary były juz tylko posrebrzanymi miedziakami o paroprocentowej zawartości srebra. Praktyka psucia monety przynosiła wszakże jedynie doraźne korzyści. Dezorganizowano wymianę handlową, prowadzono do ubożenia warstw średnich, mimochodem skłaniano ludzi do wycofywania z obiegu monet wartościowszych.

Jakby nie dość było problemów społeczno – gospodarczych, począwszy od III w. wielce niekorzystnym zmianom uległa sytuacja zewnętrzna Rzymu. W trzeciej dekadzie III wieku przestało istnieć zajmujące obszary Iranu i Mezopotamii państwo partyjskie, które choć rozległe terytorialnie nigdy tak naprawdę nie stanowiło dla Rzymu poważniejszego zagrożenia. Jego miejsce zajęło odbudowane przez dynastię Sassanidów państwo perskie, silnie scentralizowane, dysponujące potężną armią, ekspansywne. Dążąc do zawłaszczenia wschodnich prowincji Imperium Romanum, Sassanidzi uwikłają Rzym w trwające wiele wieków, mordercze walki obronne.

Jednocześnie wyrosło dla Rzymu poważne niebezpieczeństwo ze strony plemion germańskich, które w III wieku stale napierały na cesarstwo atakując głównie linie Dunaju i Renu. Przychodziło wojować Rzymianom z plemionami, względnie związkami plemiennymi: Gotów, Alamanów, Franków, Longobardów i Wandalów. Poskramianie ich łupieskich wypraw, wymagało od Rzymian angażowania znacznych sił, kosztowało nadto wiele żołnierskiej krwi.

Długi czas kolejni rzymscy cesarze zdawali się być bezradni wobec piętrzących się problemów, niezdolni zahamować zjawiska kryzysowe. Wrażenie to spotęgowało się zwłaszcza po zamordowaniu ostatniego z przedstawicieli dynastii Sewerów (235 r.), kiedy dla Rzymu nastał czas wewnętrznego zamętu, uzurpacji, a co za tym idzie wydatnego osłabienia władzy centralnej. Zmiany na tronie cesarskim następowały w tempie przyprawiającym o zawrót głowy (w latach 235 – 284 cesarzami obwołano blisko 50 osób. Żadna z nich nie dożyła przy tym spokojnej starości), a czynnikiem, który pozostawał decydującym dla sięgania po najwyższą w państwie godność stała się armia.

Nową jakość w życiu Imperium przyniosło dopiero panowanie Dioklecjana (284-305) i Konstantyna Wielkiego (306 – 337). Pierwszy z nich modyfikując zastane stosunki polityczne stał się faktycznym twórcą nowego modelu ustrojowego – dominatu, drugi - doceniając dzieło swojego poprzednika, dokładał starań iżby nowy model organizacji władzy zyskał dojrzałą postać i utrwalił się na dobre. Sama nazwa dominat doskonale oddaje istotę przekształceń ustrojowych dokonujących się w Rzymie na przełomie III/IV wieku. Cesarz ostatecznie przestał być pierwszym obywatelem w państwie (princepsem), stał się panem absolutnym (dominus), uważanym za namiestnika bóstwa. Doklecjan konsekwentnie wprowadzał nowy system rządów oparty na wzorze wschodnich despocji. Wszystko co otaczało cesarza było święte, a dzierżona przez niego władza w pełni absolutna. W jego ręku skupiało się całe ustawodawstwo, pełnia władzy sądowej. Pozostawał on nadto naczelnym wodzem i najwyższym kapłanem. Wszystkie instytucje republikańskie, które ostały się w czasach pryncypatu zostały teraz zlikwidowane, względnie okrojone w swoich kompetencjach (senat nie udzielał już nawet rad cesarzowi ale ograniczał się do zatwierdzania jego decyzji). Dominat wprowadzał istotne novum w systemie administrowania potężnym Imperium. Z wielką konsekwencją i rozmachem tworzono administrację opartą na centralizmie, na planowym podziale administracyjnym kraju, na sieci hierarchicznie od siebie uzależnionych urzędników. Taki system administrowania państwem miał wielką zaletę. Zapewniał ciągłość organizacji państwowej, która zdolna była przetrwać potężne wstrząsy na szczeblu najwyższej władzy. Wedle nowej koncepcji administracja przestała być systemem eksploatacji poddanych, a stała się służbą publiczną, uregulowaną prawnie i mającą służyć użyteczności publicznej. W administracji rzymskiej okresu dominatu pojawiły się już te zasady, które wiele wieków później wprowadzone zostaną w Europie przez monarchię absolutną i które legną u podstaw nowożytnej administracji państwowej.

Zasługą Dioklecjana pozostaje również i to, że zdając sobie sprawę z niemożności sprawnego, centralistycznego kierowania tak potężnym, trawionym kryzysem państwem, zapoczątkował system podziału zarządu państwa między kilka osób. Energiczni cesarze, sprawujący władzę po Dioklecjanie, byli jeszcze w stanie przez czas jakiś sprawować władzę nad całością Imperium. Dopiero po śmierci Teodozjusza, od roku 395, podział na część wschodnią i zachodnią utrzymał się na stałe i odtąd losy obu cesarstw toczyły się odmiennymi kolejami.

Ważkim wydarzeniem przypadającym na schyłkową fazę cesarstwa pozostaje założenie nowej stolicy Imperium na miejscu dawnej greckiej kolonii Bizancjum. Dokonał tego w roku 330 cesarz Konstantyn Wielki przywracając uprzednio jedność rozbitemu państwu. Wybór Bizancjum jako nowej stolicy (na cześć jej założyciela miasto zwano rychło Konstantynopolem) spowodowany był w znacznym stopniu jego doskonałym położeniem geograficznym, możliwością kierowania z tego centrum sprawami Wschodu, bliskością prowincji naddunajskich. Szło także Konstantynowi o umniejszenie politycznej roli Rzymu, gdzie silne było przywiązanie do dawnych form ustrojowych tj. pryncypatu.

Wprowadzenie w okresie dominatu silnej władzy centralnej, usprawnianie systemu administracji państwa zdołało na pewien czas przywrócić względny spokój wewnątrz państwa i umocnić nadszarpnięty autorytet Rzymu na zewnątrz. Zarówno Dioklecjan jak i Konstantyn dokładali wielu starań, by skutecznie przeciwdziałać zjawiskom kryzysowym. Odrzucając wstrzemięźliwość doby pryncypatu ingerowali w sferę ekonomiki. Przywiązano kolonów do ziemi, ustalano ceny maksymalne, próbowano stopować inflację, by zwiększyć dochody skarbu wprowadzano istotne zmiany w systemie podatkowym.

Wielką troską obydwu cesarzy pozostawała także armia. Wobec stałego zagrożenia granic zwiększono jej liczebność do ok. 600 tys. żołnierzy, modyfikowano jej strukturę organizacyjną.

Niezaprzeczalne osiągnięcia okresu dominatu były jednak w stanie jedynie odwlec katastrofę. Jej czynnikiem sprawczym stały się najazdy plemion barbarzyńskich dokonujące się w związku z tzw. wielką wędrówką ludów. Około 375 r. zaczął się na terenach Europy wielki ruch różnych plemion wywołany najazdem z głębi Azji koczowniczych plemion mongolskich zwanych Hunnami. Zdążając systematycznie na zachód spychali oni plemiona barbarzyńskie, które szukać będą ziem do osiedlenia się na terenie Imperium Rzymskiego. Kolejni cesarze potężniejącej z każdym rokiem nawale nie byli w stanie skutecznie się przeciwstawić. Przekonała o tym dobitnie rozegrana w 378 r. bitwa pod Adrianopolem, w trakcie której zgromiona została przez Wizygotów rzymska armia. Po tej klęsce, która przyprawiła o śmierć samego cesarza, siły militarne państwa rzymskiego nigdy nie zdołały się już w pełni odrodzić. Kolejne lata obfitują zatem w militarne klęski. W 410 r. Wizygoci zdobyli i złupili Rzym. W 451 r. Rzymianie ponieśli z rąk Hunnów ciężką porażkę na terenie Galii. W 455 r. Rzym zostaje ponownie zdobyty i zniszczony, tym razem przez Wandalów. Niemożność obrony granic imperium, a co za tym idzie położenia skutecznej tamy ruchom migracyjnym plemion barbarzyńskich powodowała że w V wieku cesarstwo rzymskie na zachodzie zaczęło się rozpadać na poszczególne państwa okupowane przez barbarzyńców. W rękach Franków i Wizygotów znalazła się Galia. Ostrogoci kolonizowali Panonię. Uniezależniła się od Rzymu również Brytania kontrolowana przez germańskie plemiona Anglów, Sasów i Jutów, Hiszpania, którą zalewali Alanowie i Wandalowie. Ci ostatni, po sforsowaniu Gibraltaru poddali swojej władzy także Afrykę Północną. Tradycyjną datą oznaczającą kres istnienia cesarstwa rzymskiego na zachodzie jest rok 476, kiedy jeden z wodzów barbarzyńskich – Odoaker pozbawił władzy cesarza Romulusa Augustulusa. Odebrane mu insygnia cesarskie przesłano do Konstantynopola.

Tagi:
Posted in: Historia by admin | Komentarze (0)

Brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres URL dla TrackBacków

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.