Kryzys i upadek cesarstwa rzymskiego

Bilans rządów kolejnych władców rzymskich, sprawujących władzę w okresie pryncypatu, tj. w  latach 30 p.n.e.- 193 n.e. zdaje się wypadać korzystnie z punktu widzenia Imperium Romanum.

Następcy Oktawiana Augusta wywodzący się z dynastii julijsko – klaudyjskiej, Flawiuszów i Antoninów, nawiązując do linii politycznej twórcy pryncypatu, konsekwentnie umacniali pozycję panującego w systemie ustrojowym państwa, wyciszali wewnętrzne konflikty, dbali o stan aparatu militarnego państwa, tworząc skuteczny system obrony jego granic, starali się o harmonijny rozwój ekonomiczny i zachowanie wewnętrznej spoistości potężnego Imperium. Korzystnych tendencji niepodobna było jednak zachować na trwałe. Już w III w.n.e kumulować poczęły się zjawiska kryzysowe naruszające struktury ekonomiczno – społeczne Imperium. Wielkim uproszczeniem byłoby stwierdzenie, że kryzys dał znać o sobie w jednakowym czasie we wszystkich częściach państwa. Niektóre jego cechy wystąpiły w pewnych częściach cesarstwa w II w. inne zaś dopiero w IV lub V w. Różna była wreszcie skala problemów  w ramach poszczególnych prowincji. Reasumując stwierdzić trzeba, iż kryzys struktur społeczno – ekonomicznych Imperium był zjawiskiem zróżnicowanym geograficznie i chronologicznie.

Rzym pochód wojska, scena z filmu

Zjawiskiem odciskającym niezatarte piętno na ekonomice rzymskiej pozostawał postępujący proces koncentracji ziemi, dokonujący się kosztem średniej i drobnej własności ziemskiej, której stan posiadania, zwłaszcza w Italii, nieustannie się kurczył. O ile w okresie republiki, charakterystycznym rysem organizacji produkcji rolnej było funkcjonowanie średnich rozmiarami gospodarstw obsługiwanych przez niewolników, nastawionych na gospodarkę towarową i specjalizację produkcji, o tyle w okresie cesarstwa kluczową pozycję zajmują ogromne rozmiarami latyfundia. Były one w zasadzie majątkami samowystarczalnymi, gdzie stosowano różne rodzaje upraw i hodowli, wytwarzano wszystko na własne potrzeby, łącznie z produktami rzemiosła. Latyfundia bazowały na pracy nie tylko niewolników (z racji ustania zaborczych wojen ich napływ do Rzymu wyraźnie się zmniejszył, stawali się oni poprzez to towarem coraz droższym),ale także różych kategorii pracowników wolnych i półwolnych. Najważniejszą grupę wśród tych ostatnich stanowili kolonowie.

Pracę kolonów zaczęto stosować w Italii  i prowincjach już w I w.n.e. W tym czasie byli oni ludźmi cieszącymi się wolnością osobistą, którzy w zamian za możliwość dzierżawienia kawałka ziemi uiszczali panu czynsz w pieniądzu. Bogatym właścicielom ziemskim zależało jednak na ciągłym zwiększaniu dochodów i stałym związaniu kolonów z latyfundium ze względu na trudności w zdobywaniu nowych osadników. Tolerowali  zatem rosnące zaległości kolonów w opłatach, powodując z czasem zamianę czynszów na opłaty w naturze (była to zwykle część uzyskanych plonów), względnie rentę odrobkową. Proces ten nasilał się szczególnie w III w. Rosnące zobowiązania kolonów uzależniały ich coraz bardziej od właścicieli ziemi, pogarszał się ich status ekonomiczny i społeczny.

Równocześnie z procesem coraz silniejszego uzależniania kolonów od właścicieli latyfundiów następowały zmiany w sytuacji pewnej grupy niewolników pracujących na roli. Chcąc uzyskać większą wydajność ich pracy panowie dawali niewolnikom działki ziemi w użytkowanie. Wkomponowani w ten nowy układ niewolnicy mogli posiadać własną chatę, założyć rodzinę, zostawić część plonów dla siebie. Pozostawali oni wprawdzie nadal ludźmi pozbawionymi wolności osobistej ale przez wzgląd na tryb życia i status ekonomiczny przypominali oni coraz bardziej kolonów.

Zasadnicze zmiany w rolnictwie, które charakteryzował zwłaszcza zanik średniej własności ziemskiej na rzecz wielkich posiadłości ziemskich, odbiły się ujemnie na sytuacji miast. Osłabienie rozwoju gospodarki towarowo-pieniężnej w znacznej części Imperium, samowystarczalność ekonomiczna latyfundiów powodowały zmniejszenie się produkcji rzemieślniczej w wielu miastach. Fatalnie odbijały się także na ich kondycji zjawiska inflacyjne i wzmagający się ucisk fiskalny. Paradoksalne jest, że najszybciej, bo już w II w.n.e, następował upadek starych ośrodków miejskich w Italii i prowincjach silnie zromanizowanych, np. w Galii. Ich mieszkańcy wyraźnie ubożeją, zasilając często szeregi miejskiej biedoty.

Problemy ekonomiczne spędzały sen z powiek nie tylko zwykłym zjadaczom chleba. Opłakany stawał się również stan finansów publicznych. Wyschło źródło dochodów pochodzących z zaborczych wojen, trwał stały odpływ kruszców szlachetnych, którymi Rzym płacił za towary sprowadzane ze Wschodu. Przy tym stanie permanentnego kryzysu, który trawił finanse publiczne szukać trzeba było potężnych sum potrzebnych na utrzymanie dworu, kadry urzędniczej i armii. Wyjście  z tej sytuacji znajdowali kolejni władcy w intensyfikowaniu ucisku fiskalnego względnie tzw. psuciu monety, rodzącym zjawisko inflacji. Ostatnie z wymienionych zjawisk  nasiliło się zwł. od wstąpienia na tron dynastii Sewerów tj. od 193 r. Obniżano wówczas wartość rzymskich denarów zmniejszając w nich zawartość srebra na rzecz miedzi. Procent miedzi i tańszych metali  w „srebrnych” monetach stale wzrastał. W latach sześćdziesiątych III wieku denary były juz tylko posrebrzanymi miedziakami o paroprocentowej zawartości srebra. Praktyka psucia monety przynosiła wszakże jedynie doraźne korzyści. Dezorganizowano wymianę handlową, prowadzono do ubożenia warstw średnich, mimochodem  skłaniano ludzi do wycofywania z obiegu monet wartościowszych.

Jakby nie dość było problemów społeczno – gospodarczych, począwszy od III w. wielce niekorzystnym zmianom uległa sytuacja zewnętrzna Rzymu. W trzeciej dekadzie III wieku przestało istnieć zajmujące obszary Iranu i Mezopotamii państwo partyjskie, które choć rozległe terytorialnie nigdy tak naprawdę nie stanowiło dla Rzymu poważniejszego zagrożenia. Jego miejsce zajęło odbudowane przez dynastię Sassanidów państwo perskie, silnie scentralizowane, dysponujące potężną armią, ekspansywne. Dążąc do zawłaszczenia wschodnich prowincji Imperium Romanum, Sassanidzi uwikłają Rzym w trwające wiele wieków, mordercze walki obronne.

Jednocześnie wyrosło dla Rzymu poważne niebezpieczeństwo ze strony plemion germańskich, które w III wieku stale napierały na cesarstwo atakując głównie linie Dunaju i Renu. Przychodziło wojować Rzymianom z plemionami, względnie związkami plemiennymi: Gotów, Alamanów,  Franków, Longobardów i Wandalów. Poskramianie ich łupieskich wypraw, wymagało od Rzymian angażowania znacznych sił, kosztowało nadto wiele żołnierskiej krwi.

Długi czas kolejni rzymscy cesarze zdawali się być bezradni wobec piętrzących się problemów, niezdolni zahamować zjawiska kryzysowe. Wrażenie to spotęgowało się zwłaszcza po zamordowaniu ostatniego z przedstawicieli dynastii Sewerów (235 r.), kiedy dla Rzymu nastał czas wewnętrznego zamętu, uzurpacji, a co za tym idzie wydatnego osłabienia władzy centralnej. Zmiany na tronie cesarskim  następowały w tempie przyprawiającym o zawrót głowy (w latach 235 – 284 cesarzami obwołano blisko 50 osób. Żadna z nich nie dożyła przy tym spokojnej starości), a czynnikiem, który pozostawał decydującym dla sięgania po najwyższą w państwie godność stała się armia.

Nową jakość w życiu Imperium przyniosło dopiero panowanie Dioklecjana (284-305) i Konstantyna Wielkiego (306 – 337). Pierwszy z nich modyfikując zastane stosunki polityczne stał  się faktycznym twórcą  nowego modelu ustrojowego – dominatu, drugi  – doceniając dzieło swojego poprzednika, dokładał starań iżby nowy model organizacji władzy zyskał  dojrzałą postać i utrwalił się na dobre. Sama nazwa dominat doskonale oddaje istotę przekształceń ustrojowych dokonujących się w Rzymie na przełomie III/IV wieku. Cesarz ostatecznie przestał być pierwszym obywatelem w państwie (princepsem), stał się panem absolutnym (dominus), uważanym za namiestnika bóstwa. Doklecjan konsekwentnie wprowadzał nowy system rządów oparty na wzorze wschodnich despocji. Wszystko co otaczało cesarza było święte, a dzierżona przez niego władza w pełni absolutna. W jego ręku skupiało się całe ustawodawstwo, pełnia władzy sądowej. Pozostawał on nadto naczelnym wodzem i najwyższym kapłanem. Wszystkie instytucje republikańskie, które ostały się w czasach pryncypatu zostały teraz zlikwidowane, względnie okrojone w swoich kompetencjach (senat nie udzielał już nawet rad cesarzowi ale ograniczał się do zatwierdzania jego decyzji). Dominat wprowadzał istotne novum w systemie administrowania potężnym Imperium. Z wielką konsekwencją i rozmachem tworzono administrację opartą na centralizmie, na planowym podziale administracyjnym  kraju, na sieci hierarchicznie od siebie uzależnionych urzędników. Taki system administrowania państwem miał wielką zaletę. Zapewniał ciągłość organizacji państwowej, która zdolna była przetrwać potężne wstrząsy na szczeblu  najwyższej władzy. Wedle nowej koncepcji administracja przestała być systemem eksploatacji poddanych, a stała się służbą publiczną, uregulowaną prawnie i mającą służyć użyteczności publicznej. W administracji rzymskiej okresu dominatu pojawiły się już te zasady, które wiele wieków później wprowadzone zostaną w Europie przez monarchię absolutną i które legną u podstaw nowożytnej administracji państwowej.

Zasługą Dioklecjana pozostaje również i to, że zdając sobie sprawę z niemożności sprawnego, centralistycznego kierowania tak potężnym, trawionym kryzysem państwem, zapoczątkował system podziału zarządu państwa między kilka osób. Energiczni cesarze, sprawujący władzę po Dioklecjanie, byli jeszcze w stanie przez czas jakiś sprawować władzę nad całością Imperium. Dopiero po śmierci Teodozjusza,  od roku 395, podział na część wschodnią i zachodnią utrzymał się na stałe i odtąd losy obu cesarstw toczyły się odmiennymi kolejami.

Ważkim wydarzeniem przypadającym na schyłkową fazę cesarstwa pozostaje założenie nowej stolicy Imperium na miejscu dawnej greckiej kolonii Bizancjum. Dokonał tego w roku 330 cesarz Konstantyn Wielki przywracając  uprzednio jedność rozbitemu państwu. Wybór Bizancjum jako nowej stolicy (na cześć jej założyciela miasto zwano rychło Konstantynopolem) spowodowany był w znacznym stopniu jego doskonałym położeniem geograficznym, możliwością kierowania z tego centrum sprawami Wschodu, bliskością prowincji naddunajskich. Szło także Konstantynowi o umniejszenie politycznej roli Rzymu, gdzie silne było przywiązanie do dawnych form ustrojowych tj. pryncypatu.

Wprowadzenie w okresie dominatu silnej władzy centralnej, usprawnianie systemu administracji państwa zdołało na pewien czas przywrócić względny spokój wewnątrz państwa i umocnić nadszarpnięty autorytet Rzymu na zewnątrz. Zarówno Dioklecjan jak i Konstantyn dokładali wielu starań, by skutecznie przeciwdziałać zjawiskom kryzysowym. Odrzucając wstrzemięźliwość doby pryncypatu ingerowali w sferę ekonomiki. Przywiązano kolonów do ziemi, ustalano ceny maksymalne, próbowano stopować inflację, by zwiększyć dochody skarbu wprowadzano istotne zmiany w systemie podatkowym.

Wielką troską obydwu cesarzy pozostawała także armia. Wobec stałego zagrożenia granic zwiększono jej liczebność do ok. 600 tys. żołnierzy, modyfikowano jej strukturę organizacyjną.

Niezaprzeczalne osiągnięcia okresu dominatu były jednak w stanie jedynie odwlec katastrofę. Jej czynnikiem sprawczym stały się najazdy plemion barbarzyńskich dokonujące się w związku z tzw. wielką wędrówką ludów. Około 375 r. zaczął się na terenach Europy wielki ruch różnych plemion wywołany najazdem z głębi Azji koczowniczych plemion mongolskich zwanych Hunnami. Zdążając systematycznie na zachód spychali oni plemiona barbarzyńskie, które szukać będą ziem do osiedlenia się na terenie Imperium Rzymskiego. Kolejni cesarze potężniejącej z każdym rokiem nawale nie byli w stanie skutecznie się przeciwstawić. Przekonała o tym dobitnie rozegrana w 378 r. bitwa pod Adrianopolem, w trakcie której zgromiona została przez Wizygotów rzymska armia. Po tej klęsce, która przyprawiła o śmierć samego cesarza, siły militarne państwa rzymskiego nigdy nie zdołały się już w pełni odrodzić. Kolejne lata obfitują zatem w militarne klęski. W 410 r. Wizygoci zdobyli i złupili Rzym. W 451 r. Rzymianie ponieśli z rąk Hunnów ciężką porażkę na terenie Galii. W 455 r. Rzym zostaje ponownie zdobyty i zniszczony, tym razem przez Wandalów. Niemożność obrony granic imperium, a co za tym idzie położenia skutecznej tamy ruchom migracyjnym plemion barbarzyńskich powodowała  że w V wieku cesarstwo rzymskie na zachodzie zaczęło się rozpadać na poszczególne państwa okupowane przez barbarzyńców. W rękach Franków i Wizygotów znalazła się Galia. Ostrogoci kolonizowali Panonię. Uniezależniła się od Rzymu również Brytania kontrolowana przez germańskie plemiona Anglów, Sasów i Jutów, Hiszpania, którą zalewali Alanowie i Wandalowie. Ci ostatni, po sforsowaniu Gibraltaru poddali swojej władzy także Afrykę Północną. Tradycyjną datą oznaczającą kres istnienia cesarstwa rzymskiego na zachodzie jest rok 476, kiedy jeden z wodzów barbarzyńskich – Odoaker pozbawił władzy cesarza Romulusa Augustulusa. Odebrane mu insygnia  cesarskie przesłano do Konstantynopola.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.5/10 (2 votes cast)
Kryzys i upadek cesarstwa rzymskiego, 5.5 out of 10 based on 2 ratings

Pasujące wątki:

  • upadek cesarstwa rzymskiego
  • przyczyny upadku cesarstwa rzymskiego
  • przyczyny upadku cesarstwa zachodniorzymskiego
  • kryzys i upadek cesarstwa rzymskiego
  • przyczyny kryzysu i podziału cesarstwa rzymskiego
  • przyczyny kryzysu w cesarstwie rzymskim
  • przyczyny przetrwania bizancjum w okresie wędrowki ludów
  • cechy charakterystyczne cesarstwa rzymskiego
  • przyczyny upadku ustroju republikanskiego i wprowadzenia pryncypatu w rzymie
  • starożytny rzym przyczyny upadku

Tagi: , , , , , , , , , , ,